Niedzielan nie ma za sobą dobrego okresu. Jesienią - w barwach Cracovii - zdobył na boiskach ekstraklasy tylko jedną bramkę (w meczu z Górnikiem Zabrze).
- Wierzę, że dzięki współpracy z naszym sztabem szkoleniowym uda mu się wrócić do optymalnej formy i zdobyć jeszcze w tym sezonie wiele goli dla niebieskich - mówi Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej Ruchu.
Niedzielan w czwartek ma przejść w Chorzowie badania, a w piątek podpisać dwuletni kontrakt. Niewykluczone, że Ruch będzie ostatnim klubem 32-letniego napastnika.
- Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia z Andrzejem Niedzielanem, który znowu może reprezentować barwy chorzowskiego klubu. Zwłaszcza, że to nie tylko wyjątkowo zdolny snajper, ale i bardzo sympatyczny zawodnik, który był ulubieńcem kibiców - dodaje Smagorowicz.
To będzie jego powrót do drużyny z Cichej, w której grał już w sezonie 2009/2010, strzelając siedem bramek.
Niedzielan przyszedł wtedy do Ruchu z Wisły
Kraków. Na Cichej odbudował formę po kontuzji i strzeliłby pewnie więcej niż siedem bramek, gdyby nie złamanie kości twarzy, które wyłączyło go z
gry na kilka tygodni. To przy popularnym "Wtorku" rozbłysnął w Ruchu talent Artura Sobiecha.
Po sezonie Niedzielan jednak odszedł z Ruchu, a działo się to trochę w atmosferze niedomówień. Pikarz deklarował, że chciał zostać, ale klub nie był zainteresowany przedłużeniem umowy. Działacze twierdzili, że negocjowali z menedżerem piłkarza, ale nieoficjalnie powtarzali, że napastnik był dla niebieskich za drogi.
Strata Niedzielana najmocniej dotknęła kibiców, którzy widzieli w nim lidera drużyny. W opinii fanów nie przedłużenie kontrakty z "Wtorkiem" było największą transferową wpadką Ruchu.
Niedzielan wrócił na Cichą już w barwach Korony. Dzięki jego bramce kielczanie wygrali w Chorzowie w kolejnym sezonie. Fani niebieskich nie mieli mu tego za złe. "Bardzo dziękuję kibicom Ruchu, za niesamowite przyjęcie jakie zgotowali mi przed meczem w Chorzowie i za to wszystko, co działo się po meczu. Naprawdę nie sądziłem, że przyjdzie mi... podbiegać pod wasz sektor i przybijać piątki w koszulce Korony. Sporo w piłce przeżyłem, ale nigdy nie spodziewałbym się, że przeżyję coś takiego. Ja zawsze wyrażałem się o Ruchu z szacunkiem, pisałem, że w części zawsze pozostanę niebieski i cieszę się, że ten szacunek jest z waszej strony odwzajemniany. Dzisiaj jesteśmy po różnych stronach barykady, ale to nie musi przekreślać tych fajnych chwil, które są za nami. Nie przekreśla" - pisał potem na swoim
blogu piłkarz.