- Było wielu wspaniałych zawodników w historii naszego futbolu, ale dla mnie Włodek jest najlepszym z nich. Kiedyś mu nawet powiedziałem: "Włodek, tyś chyba dwa razy ustawił się do kolejki, jak Bozia talentami dzieliła" - mówi Oślizło
Futbolnetowi .
- Może za chwilę ktoś wyskoczy, ale na razie dla mnie jest bezkonkurencyjny - podkreśla Stanisław Oślizło, legendarny obrońca Górnika.
Gdy dziennikarz pyta o Roberta Lewandowskiego z Borussii Dortmund, Oślizło nie ma wątpliwości: - Jeszcze mu trochę brakuje do tej naszej czołówki, w której plasują się niewątpliwie takie sławy jak Ernest Pohl, Kazimierz Deyna, Zbigniew Boniek, Lucjan Brychczy czy właśnie Lubański. Lewandowski musi jeszcze się napocić, żeby do nich dorównać. Życzę mu jak najlepiej, ale niech pracuje. Zresztą co tu porównywać? Lubański mając szesnaście lat grał już i strzelał gole w reprezentacji. To niesamowite.
Dziennikarz pyta: Wracając do Lubańskiego, to ostatnio rozmienił się trochę na drobne.
Oślizło: - Boże drogi, pewien epizod belgijski się skończył. Przyszedł nowy trener, przyprowadził do Lokeren całą ekipę i Włodek musiał szukać innej
pracy. Często bywał w kraju, wiele spotkań, aż w końcu zgłosił się Józef Wojciechowski. Dostał ofertę, przyjął ją. A wiadomo, jaki jest prezes tego klubu. Dla niego nie ma świętości. Czy to jest Lubański, Smolarek czy zupełnie ktoś inny - dla Wojciechowskiego nie ma żadnego znaczenia. Ktoś mu się nie spodoba, natychmiast wyrzuca z pracy. Rozmawiałem z Włodkiem i przyznawał, że pan prezes jest trudnym człowiekiem do rozmowy i nie widział sensu dalszej współpracy.
Zapytany na koniec, czy za jego czasów też byli tacy ekscentryczni prezesi, Oślizło odpowiada: - Pewnie, że byli. Ale każdy jest inny. Pan Wojciechowski robi tak, a nie inaczej, i to jego sprawa, jego pieniądze.
Oślizło jest doradcą prezesa Górnika Zabrze.