Kibice ubóstwiają swojego idola. Jego plakaty zdobią miasto i zachęcają do przyjścia na mecze. "Wybaczają mu wszystko - nie strzelony rzut karny, nieudany pojedynek jeden na jednego, pudło. Nie wybaczą tylko jednego - braku zaangażowania" - czytamy na
internetowej stronie klubu .
30-letni Finonczenko nie strzelił bramki zabrzanom. Najlepszą okazję zmarnował po przerwie. Przegrał wtedy pojedynek z Mateuszem Sławikiem. - Powinienem strzelać wcześniej. A tak bramkarz wyszedł i nie było już miejsca, gdzie uderzyć piłkę - rozkładał ręce.
Kapitan Szachtiora chwalił nasz zespół. - Po twarzach widzę, że macie młody zespół, który już wiele potrafi. Szczególnie obrońcy i bramkarz mieli, co robić, bo jednak to nasza drużyna miała przewagę. Dla nas to był dobry sprawdzian. Jednak do wysokiej formy jeszcze nam trochę brakuje - mówił Finonczenko, który wspomniał też piłkarzy Ruchu, który dwa lata temu wyeliminował jego zespół z rozgrywek Ligi Europejskiej.
Mam wielki szacunek dla polskich piłkarzy i drużyn. Mecze z Ruchem dobrze pamiętam. Tamta porażka boli tym bardziej, że wcale nie byliśmy wtedy słabsi - zakończył.
Korespondencja z Turcji dzięki pomocy
4energy