To już norma, że na przełomie stycznia i lutego nad wybrzeże Morza Śródziemnego ciągną piłkarze z chłodniejszych części Europy. W Polsce na takie rozwiązanie mogą sobie pozwolić drużyny seniorskie, ale w Belek czy Side nie brakuje też młodzieżowych składów klubów z Niemiec, Austrii czy Rosji.
Ruch śpi w tym samym hotelu, co Jagiellonia
Białystok. Dzięki temu niebiescy mogą z bliska obserwować jak w roli trenera radzi sobie debiutant Tomasz Hajto, były obrońca Górnika Zabrze i reprezentacji Polski. Club Grand Aqua miał być też bazą Cracovii, ale ostatecznie zespół spod Wawelu wybrał inny hotel.
Do Side przyjechał też
Górnik Zabrze, który pierwsze dni tureckiego zgrupowania spędził w Kundu. Side nie jest duże, ale hotele Ruchu i Górnika i tak dzieli około dwudziestu kilometrów.
Jeszcze dalej, bo w Antalayi jest
Legia Warszawa. Na tureckiej riwierze trenuje też Lechia Gdańsk. - Każdy szuka kawałka zielonej trawy, żeby spokojnie potrenować - mówi Arkadiusz Piech, napastnik niebieskich.
Marek Zieńczuk, doświadczony pomocnik Ruchu żartuje, że polskich drużyn jest w Turcji tak dużo, że spokojnie można by tutaj rozegrać pierwszą kolejkę ekstraklasy. - W tak dobrych warunkach w lutym na pewno w Polsce nie zagramy. Dostrzegam jednak jedną, ale poważną słabość tego pomysłu. Co z kibicami? Bez nich rywalizacja nie miałaby sensu - uśmiecha się piłkarz niebieskich.
Pewnie znalazłyby się także inne przeszkody. Przykład? Jagiellonia gra w sobotę sparing z Bytovią Bytów. Drugoligowiec, który jest zakwaterowany w Belek, naciskał, żeby zagrać "u siebie". Ekipa z Białegostoku przekonywała, że lepsze boisko jest jednak w Side. Po wizji lokalnej przedstawiciela "Jagi" stanęło na tym, że gospodarzem będzie zespół z ekstraklasy.