Sport.pl

List do Tomasza Sikory: Mistrzu, nie pora odejść?

Piotr Zawadzki
11.01.2012 , aktualizacja: 11.01.2012 23:53
A A A Drukuj
Tomasz Sikora Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Tomasz Sikora
Słynny biatlonista z Wodzisławia Śląskiego, medalista igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, już kolejny sezon jest bez formy. Czy warto rozmieniać na drobne dawną sławę? - list do Tomasza Sikory pisze Piotr Zawadzki.
SONDAŻ
Czy Tomasz Sikora powinien zakończyć karierę?

Tak
Nie
Nie mam zdania

Panie Tomaszu, miałem przyjemność rozmawiania z panem osobiście albo telefonicznie tylko kilka razy. Wielokrotnie oglądałem za to pana podczas zawodów. Na żywo, jak podczas Igrzysk Olimpijskich w Nagano, ale przede wszystkim w telewizji. Od listopada do marca weekendy w moim domu były ustawiane właśnie pod transmisje z biatlonowego Pucharu Świata. A było co oglądać. Pamięta pan? Olimpijskie srebro w Turynie, medale mistrzostw świata, zwycięstwa w pucharowych biegach. Norwegowie, Rosjanie i Niemcy za pańskimi plecami...

W tym roku, ale w zeszłym także, do oglądania biatlonu przestało mnie jakoś ciągnąć.

24., 72., 33., 42., 47., 34., 72. - to odległe miejsca, jakie zajął pan w zawodach tegorocznego cyklu Pucharu Świata. A w czwartek czeka pana kolejny bieg - w Novym Mescie.

Jeszcze trzy lata temu był pan drugi w klasyfikacji generalnej PŚ, dwa lata temu - 18., rok temu - 29. Teraz zajmuje pan 53. miejsce.

Przed kilkoma dniami, chyba w euforii po występach Justyny Kowalczyk, przełączyłem telewizyjny kanał na biatlon. Komentatorzy Eurosportu Tomasz Jaroński i Krzysztof Wyrzykowski, zawsze bardzo życzliwi dla pana, woleli nie krytykować kolejnego nieudanego występu wielkiego mistrza. Wspomnieli tylko, że na trasie szybsi byli Brytyjczyk i Japończyk, czyli zawodnicy w tym sporcie egzotyczni. Kiedyś zostawiłby ich pan daleko w tyle.

W tym roku kończy pan 39 lat. Z zawodników, z którymi zaczynał pan ściganie, w stawce pozostał chyba jeszcze tylko jeden pański rówieśnik Norweg Ole-Einar Bjoerndalen. Ale i on, najwybitniejszy biatlonista w historii, radzi sobie coraz gorzej.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są sportowcy, którzy i po czterdziestce osiągają znakomite rezultaty. Wiem też, że nie omijały pana choroby i kontuzje.

Nie ulega również wątpliwości, że nadal jest pan najlepszym biatlonistą w Polsce. I osiągnął pan tyle, że nie musi już nikomu niczego udowadniać.

Dowiedziałem się także, że reprezentanci kraju - bez względu na aktualną formę - muszą startować w międzynarodowych zawodach, bo dzięki temu nasz związek dostaje kasę.

Uwierzę nawet w to, że po prostu robi pan to, co lubi, i każdy start jest nieustającą przyjemnością. I że ambicja nie pozwala panu odejść w roli przegranego.

Wszystko to są niezłe argumenty. Problem jednak w tym, że nie jestem zwolennikiem chóralnego "Nic się nie stało, Polacy..." i nie chcę zapamiętać swojego ulubionego mistrza na kolanach.

Jeszcze przed miesiącem obiecywał pan w Katowicach poprawę wyników, ale czy ktoś jeszcze w to wierzył? I czy sam pan wierzył w swoje słowa?

Na swoim profilu na Facebooku wśród ulubionych sportowców wymienia pan m.in. Miguela Induraina i Pete'a Samprasa. Hiszpański kolarz zakończył karierę po zdobyciu złotego medalu olimpijskiego, natomiast amerykański tenisista w swoim ostatnim zawodowym występie wygrał finał US Open.

Pan już kilkakrotnie zastanawiał się nad zakończeniem kariery. Ale zawsze odkładał tę najważniejszą decyzję.

Z takimi mistrzami jak pan jest ten problem, że na krytykę zwyczajnie sobie nie zasłużyli. Dlatego nie krytykuję. I piszę do pana bez cienia złośliwości, za to z szacunkiem, jaki mam za te wszystkie sukcesy. Pytam tylko: Może czas już kończyć? Może wszystko, co dobre w sporcie, jest już za panem?

PS Wierzę, że w polskim biatlonie z pewnością znajdzie się miejsce dla Tomasza Sikory, ale już w nowej roli.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (16)

  • goliath93

    Oceniono 3 razy 3

    Panie Piotrze wiele razy miałem okazję czytać pana teksty i baaaardzo często byłem zniesmaczony ich poziomem. Nudne komentarze pisane na siłę, czy felietony o niczym. I na dodatek bardzo kulejący język.
    Dlatego też czy nie pora odejść i zmienić profesję? Może sprawdzi się Pan w innym zawodzie.

  • Gość: unknovsky

    0

    bezczeblny [pan!!!

  • Gość: ktoś

    0

    "W tym roku, ale w zeszłym także, do oglądania biatlonu przestało mnie jakoś ciągnąć."

    No tak, typowy "kibic" sukcesu. Sam list jest tak perfidny, że szkoda dalszego komentarza do niego.

  • augustedynburski

    Oceniono 2 razy 0

    Panie Piotrze Zawadzki. Czas chyba zakończyć karierę dziennikarza. Ma Pan prawo mieć takie a nie inne zdanie o karierze Tomasza Sikory odniosę się więc tylko do jednej kwestii. Napisał Pan: "W tym roku, ale w zeszłym także, do oglądania biatlonu przestało mnie jakoś ciągnąć." Sugeruję przełączyć na żużel. Tam zawsze będziemy najlepsi bo nie mamy rywali. Dlaczego sportem narodowym Polaków jest zawsze dyscyplina, w której akurat odnosimy sukcesy? Jak może Pan jako dziennikarz pisać, że odechciało się Panu oglądania biatlonu bo nie odnosimy w nim sukcesów. Dyscyplinę kocha się bez względu na panującą koniunkturę. Zapewne jest Pan jednym z Polaków, którzy o Konkursie 4 Skoczni usłyszeli dopiero po zwycięstwie Małysza i od tamtej pory stał się Pan ekspertem od skoków narciarskich. Cóż sądzę, że praca dziennikarza sportowego nie jest dla Pana. Nie pora odejść?
    PS. August zwysokoscinartorolek.wordpress.com/ trzyma mocno kciuki za Pana Tomasza. Mistrzu chyba czas utrzeć im nosa!

  • empirio

    0

    Zdumiewający tekst. Publiczne sugerowanie komuś, co powinien zrobić ze swoją karierą, a więc częścią swojego życia, świadczy przede wszystkim o kompletnym braku kultury. Bardzo smutne jest to, że najwyraźniej nie widzi tego nie tylko autor tekstu, ale i redakcja sport.pl, decydując się na publikację tego "apelu".

  • Gość: mbr

    Oceniono 1 raz 1

    A w cholerę. Niech biega, póki ON chce biegać. Mateja. Skupień. Topór. Gwizdoń. Pałka. Pływaczyk. Wiele więcej nazwisk... może nie wszyscy pamiętają tych ludzi, ale ja zawsze będę ich pamiętał. Za walkę. Za próbowanie. Za dotarcie tam, gdzie większość z nas nigdy nie dotrze. Za emocje w nudne popołudnia i wieczory. Będę z tych wszystkich ludzi na zawsze dumny. I nawet jeśli pan Tomek będzie dobiegał ostatni w każdym starcie, też będę z niego dumny. Salut.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX