Sport.pl

Jastrzębie oddala się od finału ligi. Ach, ten "Wiedźmin"!

feli
21.02.2012 , aktualizacja: 21.02.2012 22:09
A A A Drukuj
Zeszłoroczny mecz JKH z Sanokiem Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta Zeszłoroczny mecz JKH z Sanokiem
W drugim spotkaniu półfinału play-off JKH GKS Jastrzębie znów był blisko odniesienia korzystnego rezulatu, ale to zespół z Sanoka znów cieszył się z wygranej.
- Zagraliśmy naprawdę znakomite spotkanie - podkreślał po meczu Marek Ziętara, szkoleniowiec gości. Najbardziej chwalił strzelca dwóch goli, Marcina Kolusza, ale słowa uznania należą się także golkiperowi Przemysławowi Odrobnemu. Popularny "Wiedźmin" dał się wprawdzie raz pokonać Martinowi Iviciciowi, ale później bronił już jak natchniony. Nawet kiedy jego pole bramkowe zamieniało się w kocioł, zachowywał największą przytomności umysłu i wykazywał się kocim refleksem.

Jastrzębianie mieli pretensje głównie do siebie. - Zabrakło skuteczności. A niewykorzystane sytuacje się zemściły - żałował Mateusz Danieluk, napastnik JKH.

Gospodarze słabo prezentowali się zwłaszcza w grze w przewadze. Już w pierwszej tercji grający w osłabieniu rywal dwukrotnie znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem JKH, ale za pierwszym razem Martin Vozdecky fatalnie przestrzelił, a za drugim Kamil Kosowski popisał się pewną interwencją. - Wyglądało to tak, jakbyśmy to my a nie Sanok dopiero co wyszli z autokaru - pieklił się kapitan JKH Maciej Urbanowicz. - Kosowski trzymał nas w grze przez dwie tercje. Graliśmy strasznie przestraszeni - kręcił głową Jirzi Reznar, trener jastrzębskiego zespołu.

Mimo licznych pochwał Kosowski był mocno przygnębiony. - To żadne to pocieszenie. Obojętnie czy przegralibyśmy różnicą dziesięciu bramek czy tylko jedną i tak nie mamy zwycięstwa. To boli - stwierdził bramkarz JKH, który w drugiej i trzeciej tercji skutecznie powstrzymał kolejne indywidualne szarże sanockich napastników.

Hokeiści z Sanoka pokazali hokej bardziej dojrzały. Szanowali krążek, celniej podawali i szybciej od gospodarzy przemieszczali się na lodzie. - Wygraliśmy zasłużenie - uznał Ziętara. A Reznar przyznał, że zgadza się z tym stwierdzeniem w stu procentach.

Od dogrywki jastrzębian dzieliła minuta z haczykiem. Przeciwnik sprytnie wykorzystał jednak niefrasobliwość JKH przy dokonywaniu zmiany i zadał decydujący cios.. - Nie czujemy się słabsi od Sanoka. Powinniśmy ten mecz wygrać. Popełniamy jednak indywidualne błędy, które nas gubią - mówił Kosowski.

W rywalizacji do czterech zwycięstw sanoczanie prowadzą już 2:0. - Mam nadzieję, że chłopaki się po tej porażce otrząsną i w środę będą grać lepiej - wierzy trener Reznar.

Początek trzeciego meczu o godz. 19.



JKH GKS Jastrzębie - Ciarko PBS Bank KH Sanok 1:2 (0:0, 1:1, 0:1)

Bramki: 1:0 Ivicic (24.), 1:1 Kolusz (26.), 1:2 Kolusz (59.)

JKH: Kosowski; Labryga - Bryk; Danieluk - Lipina - Kral; Rompkowski - Dąbkowski; Urbanowicz - Słodczyk - Bordowski; Pastryk - Ivicic; Kulas - Salamon - Drzewiecki; Górny - Kąkol; Kogut - Strużyk - Marzec.

Ciarko: Odrobny; Mojzis - Dronia; Vozdecky - Kolusz - Vitek; Kotaska - Rąpała; Gruszka - Dziubiński - Malasiński; Kubat - Gurican; Mermer - Krzak - Strzyżowski; Skrzypkowski - Bułanowski; Wilusz - Milan - Biały.

Kary: 12-14.

Widzów: 1500.

Stan rywalizacji w play-off: 2:0 dla Sanoka.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się