Wzmocnieni czeskimi graczami z Karwiny i Trzyńca oraz Polakami z Tychów i Nowego Targu jastrzębianie wygrali w turnieju wszystkie sześć spotkań. Drużyna prowadzona przez drugiego trenera seniorów JKH GKS, Jacka Chrabańskiego, nie dała szans EV Regensburg (11:0), Kölner EC (6:3), Rydze 99 (7:1), Siewiernej Zwiezdzie
Moskwa (8:1) oraz gospodarzom - Eisbären Juniors
Berlin (4:2). W finale ponownie zmierzyli się z berlińczykami, zwyciężając 9:2.
- Patrzyli tam na nas krzywo. Szczególnie drużyna, która organizowała ten turniej, bardzo chciała wygrać. Nie byli zadowoleni z faktu, że im te plany pokrzyżowaliśmy - mówi trener Jacek Chrabański, który pojechał na turniej w zastępstwie brata Marka, który z jastrzębskimi dwunastolatkami wyjechał w sobotę na MŚ do Quebecu. - Miałem delikatne obawy, bo dostałem drużynę dwa dni przed turniejem - przyznaje Chrabański.
Obecność Czechów w składzie JKH wynika ze współpracy jastrzębian z czeskim związkiem hokejowym. Młodzi jastrzębianie występują w rozgrywkach śląsko-morawskiej ligi. Czy po tak obiecujących wynikach młodzieży w Jastrzębiu mogą być spokojni o przyszłość lokalnego hokeja? - Miejmy nadzieję, że uda się wyłowić z tego jakieś perły. To dobry rocznik. Na polskim podwórku należą do najlepszych - mówi Chrabański. Jednocześnie podkreśla, że między naszą młodzieżą a juniorami z krajów bardziej zaawansowanych pod względem hokeja, nie ma żadnych różnic. - Później gdzieś to się zatraca. Być może przy przejściu z wieku juniora do seniora? W Polsce bywa tak, że jak zawodnicy się nie dostaną do pierwszej drużyny w ekstraklasie czy I lidze, to kończą kariery, bo nie mają gdzie grać. Być może tu leży problem - wskazuje trener Chrabański.