- Pokazaliśmy charakter. Bardzo też pomogli nam zawodnicy, którzy wrócili na lód po kontuzjach - podkreślał po meczu Petr Lipina, strzelec pierwszego gola dla JKH. Przy bramce asystował jego rodak Richard Kral. 42-letni lider zespołu wrócił do składu po prawie miesiącu przerwy spowodowanej kontuzją kolana (naderwane więzadło). - W krytycznych momentach przydał się ten jego spokój. W czasie jego nieobecności często brakowało dokładnych podań - mówił Lipina.
Dobrą robotę wykonał inny rekonwalescent, Marcin Słodczyk. Strzelił ważnego gola na 3:1 na sekundy przed końcem drugiej tercji i zapisał asystę przy rozstrzygającym losy spotkania trafieniu Richarda Bordowskiego. - "Słodki" i Kral jeździli praktycznie na jednej nodze. Chwała im za to poświęcenie - podkreślał uradowany Jirzi Reznar, szkoleniowiec jastrzębskiego zespołu.
Po wcześniejszym meczu zakończonym klęską w Oświęcimiu (0:6) użył mocnych słów. - Żeby walczyć z Unią jak równy z równym zabrakło nam hokejowych jaj - przyznał wówczas Czech. Po piątkowym starciu stwierdził, że jeśli jego zespół będzie tak grał do końca, to jest spokojny o wynik przyszłych meczów.
W tyskim zespole zawiodła przede wszystkim skuteczność. - Przy wyniku 2:1 wydawało się, że jesteśmy w stanie odwrócić losy spotkania, ale bramka do szatni utrudniła nam to zadanie. Dla Jastrzębia był to mecz ostatniej szansy, my jeszcze swoje mamy - mówił Wojciech Matczak, szkoleniowiec GKS-u, a w przeszłości także opiekun JKH.
Niemoc strzelecka tyszan to jedno, ale słowa uznania należą się bramkarzowi JKH, Kamilowi Kosowskiemu, który kilkakrotnie pokazał duży kunszt. Pod szatnią wyglądał na kompletnie wycieńczonego. - To od emocji! - uśmiechał się "Kosa". - W końcu zagraliśmy jak prawdziwa drużyna. To był nasz najważniejszy mecz w sezonie, o "być albo nie być" - dodał.
Czyżby pomógł niecodzienny sposób motywacji? Podczas czwartkowego treningu JKH na lód wyjechał wiceprezes klubu Andrzej Frysztacki. - Spróbowałem takiej formy mobilizacji, zobaczymy jaki będzie efekt. Chyba lepsze to, niż oficjalne zbieranie drużyny i przemowy - tłumaczył przed spotkaniem wiceprezes, w przeszłości hokeista, który większość kariery spędził w Niemczech (ECD Iserlohn, EHC Essen-West, Heilbronn EC, EC Bad Tölz, EV Ravensburg).
Co na to jastrzębscy zawodnicy? Niby nie mieli nic przeciwko, ale trochę kręcili nosami. - Teraz na pewno będzie mówił, że musi częściej do nas wpadać. Ja powiem tak: jeśli ma to pomóc, niech przychodzi na te treningi - skwitował Kosowski.
Do końca rundy zasadniczej sezonu zostały dwie kolejki.
JKH GKS Jastrzębie - GKS Tychy 4:1 (0:0. 3:1, 1:0) Bramki: 1:0 Lipina (21.), 2:0 Danieluk (28.), 2:1 Da Costa (31.), 3:1 Słodczyk (40.), 4:1 Bordowski (57.)
JKH: Kosowski; Labryga - Bryk; Danieluk - Lipina - Kral; Rompkowski - Dąbkowski; Urbanowicz - Słodczyk - Bordowski; Pastryk - Ivicic; Kulas - Kąkol - Drzewiecki; Górny - Szczurek; Kogut - Strużyk - Marzec.
GKS: Sobecki; Csorich - Wanacki; Bagiński - Pasiut - Woźnica; Kotlorz - Sokół; M. Kozłowski - Parzyszek - Da Costa; Majkowski - Ciura; Witecki - Simicek - Galant; Mejka - Bobcek; T. Kozłowski - Sośnierz - Przygodzki.
Kary: 10-4.
Widzów: 1500.
Inne wyniki: Ciarko PBS Bank Sanok - Zagłębie Sosnowiec 5:1 (2:0, 2:0, 1:1), Podhale Nowy Targ - Comarch Cracovia Kraków 1:8(0:3, 1:1, 0:4), Nesta Karawela
Toruń - Aksam Unia Oświęcim 6:5 po karnych (2:1, 2:3, 1:1, 0:0, karne 3 -2).
Tabela PLH 1.Ciarko PBS Bank Sanok 40 90 196-104
2.Comarch Cracovia 40 79 201-122
3.Aksam Unia Oświęcim 40 75 174-127
4.GKS Tychy 40 75 133-95
5.JKH GKS Jastrzębie 40 75 156-123
6.Zagłębie Sosnowiec 38 117-172
7.Nesta Karawela Toruń 40 27 99-218
8.MMKS Podhale Nowy Targ 40 21 108-223