- Myślę, że szybko zregenerujemy się i nie poddamy się tak łatwo Atomowi - zapowiedział po wczorajszym pięciosetowym, zakończonym o godzinie 22.42 zwycięskim boju z Muszynianką trener zagłębiowskiej drużyny, Waldemar Kawka.
Sobotni mecz lepiej jednak rozpoczęły zawodniczki sopockiego zespołu. Na drugą przerwę techniczną schodziły prowadząc 16:13. Wypracowanej przewagi nie roztrwoniły i wygrały 25:20. Jak się potem okazało były to tylko miłe złego początki.
Podrażnione siatkarki z Dąbrowy Górniczek upust sportowej złości dały już w drugiej partii. Po serii zagrywek Belgijek Frauke Dirickx i Charlotty Leys zrobiło się 11:2 dla Tauronu. Trener Atomu Allessandro Chiappini próbował ratować sytuację wprowadzając na parkiet weterankę Dorotę Świeniewicz, ale na niewiele się to zdało. Jego drużyna przegrała drugiego seta 18:25.
Trzeci miał podobny przebieg. Druga przerwa techniczna nastąpiła przy prowadzeniu Tauronu 16:9, który wygrał ostatecznie 25:20.
Niezwykle emocjonująca okazała się czwarta partia. Siatkarki z Sopotu znów złapały rytm, a prowadzenie 16:10 realnie pozwalało im myśleć o tym, że uda się doprowadzić do tie-breaku. Dąbrowianki jednak nie poddały się i dzięki piorunującej końcówce odrobiły stratę i wygrały 26:24, a cały mecz 3:1.
Tauron MKS Dąbrowa Górnicza - Atom Trefl Sopot 3:1 (20:25, 25:18, 25:20, 26:24)
Tauron MKS: Dirickx, Liniarska. Plchotova, Leys, Skowrońska, Żebrowska, Strasz (L) oraz Śliwa, Zaroślińska, Nuszel, Ściurka.
Atom Trefl: Glass, Tokarska Ssuschke-Voigt, Sieczka, Hodge, Kożuch, Maj (L) oraz Świeniewicz, Bełcik, Konieczna, Dziękiewicz.
Relacja z tego spotkania na
SPORT.PL.