Sławomir Szczygieł, mistrz Polski z Jastrzębiem z 2004 roku i zdobywca PP z JW w 2010 roku, a obecnie gracz MKS-u podchodzi do starcia z krajowym hegemonem bez kompleksów. - Wiadomo, że ludzie przyjdą przede wszystkim po to, by zobaczyć Skrę. Takie gwiazdy siatkówki nieczęsto goszczą w tych okolicach. Na pewno nie będzie tak, że przyjeżdża Skra, to my się położymy na ziemi i powiemy: "Walcie w nas, róbcie co chcecie." Przecież jak przegramy, nikt nam głowy nie urwie. Myśmy już swoje zrobili w dwustu procentach - uważa środkowy MKS-u. Twierdzi, że z podobnego założenia wychodzą także jego mniej doświadczeni koledzy. - Po chłopakach nie widać stresu, a wręcz przeciwnie. Każdy podchodzi do tego z uśmiechem na twarzy. Myślę, że nikt nie będzie rozwodził się nad tym, że po drugiej stronie siatki stoi Bartek Kurek czy Mariusz Wlazły. Uda się - będzie świetnie. Jak nie - to trudno. Twardo stąpamy po ziemi i nie oszukujemy się. Dla nas zdobycie seta z Bełchatowem będzie wielkim sukcesem - dodaje Szczygieł. Siatkarz drużyny z Będzina uważa, że za jego zespołem przemawia hala oraz... piłki. - Ta sala ma swoją specyfikę. Jest jak hangar lotniczy, w PlusLidze podobnej nie ma - mówi Szczygieł. Podobnie rzecz ma się z piłkami. W PlusLidze gra się produktami firmy Mikasa, a w niższych rozgrywkach - firmy Molten. - Naprawdę ciężko się na Molteny przestawić. Skra musi nimi potrenować, bo u nas ma kto zagrywać i mogą mieć z tego tytułu problemy - uśmiecha się Szczygieł.
Początek meczu o godz.18.