Choć wtorkowy mecz w Pucharze Polski z Ruchem Chorzów (0:1) Legia przegrała, to w najbliższym meczu ze Śląskiem skład nie będzie się znacznie różnił. - Możliwości manewru nie są duże - mówi Stefan Białas.
- Na razie na każdy mecz będzie jeździło 20 zawodników, czyli cała dostępna kadra. Każdy ma szansę, by być w pierwszym składzie - twierdzi nowy trener Legii. W porównaniu z zestawieniem preferowanym przez trenera Urbana dwie główne zmiany z pierwszego meczu nowego trenera to powrót do pierwszego składu Piotra Gizy i brak nawet na ławce rezerwowych Jakuba Wawrzyniaka, którego zastąpił Marcin Komorowski. - Przeanalizowałem ostatnie mecze Legii i porozmawiałem z Jakubem. On zawinił przy golach z meczu z Odrą i Polonią Bytom, choć jest przecież lewym obrońcą i nie grał na swojej pozycji. Ale szansę na grę będzie miał każdy. Teraz podstawą do analiz będzie już mecz wtorkowy - tłumaczy.
Wielkiego pola manewru trener nie ma. Lepszego bramkarza i dwóch stoperów trudno szukać nie tylko w Legii, ale także w całej lidze. Jakub Rzeźniczak, Maciej Rybus i Maciej Iwański nie mają na razie równorzędnych zmienników podobnie jak dwaj napastnicy Bartłomiej Grzelak i Marcin Mięciel. Obaj mieli zagrać przeciwko Ruchowi, ale się rozchorowali. Ten drugi musiał zagrać z kaszlem.
- Marzy mi się gra dwoma napastnikami i taki był plan, by obaj zagrali. Ale rano okazało się, że to niemożliwe. Donga widziałem na razie tylko przez kilka dni, dlatego jeszcze nie wyszedł od pierwszej minuty. Ale musimy szukać skuteczności. Kłopoty Legii zaczęły się od kontuzji Takesure Chinyamy. On strzelał, a gdy go zabrakło, jest z tym problem - twierdzi Białas.
Szczęśliwie na sobotni mecz ze Śląskiem na Łazienkowskiej (godz. 14.45) mają być gotowi wszyscy piłkarze. Wczoraj Jan Mucha, który w ostatnich minutach meczu z Ruchem starł się z Arturem Sobiechem, nie trenował. Zabrakło też Grzelaka. Lżej ćwiczyli Maciej Iwański i Marcin Komorowski, którzy nie dokończyli meczu z Ruchem. - Mamy nadzieję, że na mecz ze Śląskiem wszyscy będą gotowi. Jeszcze nie wiadomo, ale to chyba nic poważnego - twierdzi trener. Z zespołem trenował za to Wojciech Szala, który jeszcze w meczu z Odrą nabawił się kontuzji mięśnia dwugłowego uda.