Choć to już 14. seria spotkań, stawka jest niebagatelna, bo stołeczny zespół broni się przed zajęciem miejsca poniżej ósmego, a bydgoszczanie, którzy przed sezonem planowali skok na podium, grają ostatnio grubo poniżej oczekiwań. Jedni i drudzy są więc pod olbrzymią presją, ale znacznie goręcej było ostatnio w
Bydgoszczy. Drużyna przegrała kolejny mecz we własnej hali (siódmy z ośmiu rozegranych w Łuczniczce), w dodatku w tak katastrofalnym stylu, że szef klubu Piotr Sieńko wyszedł po drugim secie. Miał prawo do zdenerwowania, bo przeciwnikiem Delecty był beniaminek z Wielunia, który w trzeciej odsłonie zmiótł bydgoszczan do 9.
Mimo fatalnej postawy władze klubu nie sięgnęły po drastyczne rozwiązania. Ostał się trener, za to zawodnicy mogli przeczytać w lokalnej prasie, że "klub płaci regularnie, ale na razie...". Dziś w
Warszawie bydgoszczanie rzucą się z pewnością na Politechnikę. Z gwiazdami w składzie, m.in. mistrzami Europy Pawłem Woickim, Piotrem Gruszką czy mistrzem olimpijskim Richem Lambourne'em, są zdecydowanym faworytem. Każdy wynik poza ich wygraną będzie niespodzianką.
Tyle że za Politechniką staną kibice. I to ponad cztery tysiące. Organizatorzy (władze klubu i Centralnego Ośrodka Sportu, które użyczyły Torwaru) spodziewają się kompletu publiczności. - Na razie sprzedaliśmy trzy tysiące wejściówek - opowiada Marcin Bańcerowski, wiceprezes Politechniki. - Tuż przed meczem w kasach Torwaru przekażemy ostatnią pulę biletów. Będzie komplet publiczności, wierzę w to, pokażemy, że
Warszawa kocha siatkówkę i na nią zasługuje. Nie trzeba chyba nikogo zachęcać do przyjścia na takie widowisko. Zwłaszcza że odbiliśmy się od dna tabeli, drużynie idzie coraz lepiej. O nagrodach, jakie będzie można wygrać, nie wspominam, bo to dodatek do siatkarskiego hitu.
Sami siatkarze, opromienieni wygraną w
Olsztynie 3:0, nie wyobrażają sobie innego wyniku niż zwycięstwo przed własną i liczną widownią. - Jesteśmy naładowani - mówi Paweł Maciejewicz, atakujący Politechniki. - Wychodzę właśnie z treningu, obejrzeliśmy sobie nasze najlepsze akcje z meczu w Olsztynie, żeby jeszcze lepiej się zmobilizować. Ale oglądaliśmy także Delectę i trzeba przyznać, że nie jest w najwyższej formie.
Bartłomiej Neroj na rozegraniu, Rafał Buszek i Serhij Kapelus na przyjęciu, na prawym skrzydle Radosław Rybak, a na środku bloku Dariusz Szulik i Karol Kłos oraz w roli libero Robert Milczarek - najprawdopodobniej w takim składzie wyjdą siatkarze gospodarzy. Ten zestaw dał ostatnie zwycięstwo, trener Radosław Panas raczej nie powinien niczego zmieniać.
- Zmienić powinno się nasze miejsce w tabeli - zapewnia Jolanta Dolecka, prezes Politechniki. - Jeśli wygramy, znów powinniśmy wskoczyć do czołowej ósemki. A mnie będzie łatwiej o sponsorów. Jeszcze raz apeluję: pokażmy, że Warszawa kocha siatkówkę. Niech jak najwięcej ludzi przyjdzie na Torwar.
Dla wszystkich chętnych biletów może jednak zabraknąć, pozostanie im telewizyjna transmisja w Polsacie Sport i TV 4 od 14.30.