- Ten mecz miał być początkiem marszu w górę tabeli. Byliśmy skoncentrowani, ale nie wytrzymaliśmy presji - przyznał rozgrywający gospodarzy Tomasz Śnieg. - Chyba nie potrafimy jeszcze wygrywać wtedy, kiedy powinniśmy.
Wtórował mu kapitan Polonii 2011 Leszek Karwowski: - Ten zespół nie jest psychicznie gotowy do gry o wszystko w ważnych meczach - mówił o drużynie, w której występuje.
Polonia 2011 zaczęła dobrze. Z faulem trafił Piotr Pamuła, przechwyt miał Jarosław Mokros, Tomasz Śnieg wymusił drugie przewinienie Jarryda Loyda, a Dardan Berisha po wejściu z ławki trafił za dwa i w 7. minucie gospodarze prowadzili 16:9. Do końca meczu potrafili zdobyć jednak już tylko 40 punktów.
Stal wyciągnęła wnioski z przegranej w Jarosławiu ze Zniczem. - Rywale zbierali wówczas wiele bezpańskich piłek pod naszym koszem - mówił trener gości Bogdan Pamuła. W
Warszawie to jego zespół zdominował tablice.
Po pierwszej kwarcie Stal miała pięć zbiórek w ataku. Do przerwy 10, a w całym meczu - 18. Polonia 2011 nie potrafiła przeciwstawić się gościom w tym elemencie. Karwowski miał tylko jedną zbiórkę, ale to nie tylko wysocy odpowiadali za słabość zespołu w walce o piłki.
Przewagę fizyczną i doświadczenie wykorzystywali David Godbold i Marcin Malczyk, którzy wyprzedzali gospodarzy, albo skakali wyżej niż oni - pierwszy miał trzy, a drugi aż sześć zbiórek w ataku! Na dodatek Stal większość z szans na ponowienie ataku wykorzystywała.
Goście wyszli na prowadzenie w 14. minucie (26:25) i nie oddali go już do końca meczu. Stal wzmocniła obronę, przy której szamotali się gospodarze. Bardzo słabo zagrał Berisha, który zakończył mecz z zaledwie jednym trafieniem i aż pięcioma stratami. Najlepszy strzelec Polonii 2011 na początku drugiej połowy psuł akcje w ataku, spóźniał się w obronie. Dał się sprowokować do kłótni Malczykowi, co jeszcze bardziej wytrąciło go z rytmu.
Stal zaczęła drugą połowę od trójki Loyda i dwóch takich rzutów Malczyka - wyszła na prowadzenie 47:37 i powiększała przewagę, bo gospodarze nie mieli pomysłu na zdobywanie punktów. Poza Śniegiem i Karwowskim każdy zawodnik w ofensywie popełniał błędy - Rafał Bigus pudłował z metra, często zmieniani przez trenera Mladena Starcevicia obwodowi rzadko podejmowali akcje rzutowe.
- Główne przyczyny naszej porażki to przegrana walka o zbiórki i bardzo słaby atak. Stal wygrała zasłużenie - mówił Piotr Pamuła, syn trenera gości. - Kotwica nam uciekła, porażki nas bolą, ale tragedii z tego nie robimy - stwierdził Starcević, który podkreślał fatalną skuteczność swojego zespołu w rzutach za trzy punkty - Polonia 2011 wykorzystała tylko trzy z 17 prób.
Polonia 2011 - Stal Stalowa Wola 56:76. Kwarty: 21:18, 12:20, 7:16, 16:22.
Polonia 2011: Karwowski 18 (1), Śnieg 8, Pamuła 5, Bigus 5, Mokros 4 oraz Jankowski 5 (1), Lewandowski 5 (1), Berisha 2, Kolowca 2, Dutkiewicz 2, Wilczek 0, Linowski 0.
Stal: Godbold 16 (3), Malczyk 13 (2), Loyd 10, Gabiński 8, Miszczuk 5 (1) oraz Andrzejewski 13 (1), Wołoszyn 11 (2), Pydych 0, Klima 0.