Przed godz. 18, o której powinien się rozpocząć mecz, trener Lidera Arkadiusz Koniecki nerwowo przechadzał się przy linii bocznej boiska. - Co to ma znaczyć?! - oburzał się doświadczony szkoleniowiec. - Moje zawodniczki rozgrzewają się od kilkudziesięciu minut, zaraz będą miały dosyć.
W Pruszkowie zastanawiano się, o której odgwizdany zostanie walkower, ale obecny na meczu wiceprezes ligi Grzegorz Ziemblicki wyjaśniał: - Regulamin zakłada, że my jako organizator rozgrywek możemy takie przypadki rozpatrywać indywidualnie i z powodów losowych przesunąć rozpoczęcie meczu. Energa poniesie karę do 5 tys. zł oraz zapłaci za ewentualne dodatkowe koszty związane z organizacją meczu.
Koszykarki z Torunia już za Błoniem przebrały się w stroje i dresy, a do hali wbiegły 51 minut po czasie - kurtki i dresy zostawiły na ławce rezerwowych i zaczęły się rozgrzewać. Spotkanie rozpoczęło się o godz. 19.15.
Energa, drużyna z górnej połówki tabeli, szybko zdobyła przewagę. Od stanu 14:14 torunianki zaliczyły osiem punktów z rzędu, po dobitkach, faulach i stratach Lidera. Szczególnie słabo grały rozgrywające pruszkowianek - Dellena Criner, debiutująca w zespole Małgorzata Chomicka, a także Lidia Kopczyk podawały w ręce przeciwniczek albo gubiły piłkę.
Gospodynie grały kiepsko, po trzech kwartach przegrywały 49:60, ale doprowadziły do wyniku 66:69 70 sekund przed końcem. Criner zgubiła jednak piłkę w kontrze, a Tracy Gahan spudłowała za trzy. Australijka przed meczem została nominowana do Meczu Gwiazd, który odbędzie się 9 stycznia w Pruszkowie. Lidera będzie reprezentowała także Ashley Shields, która po raz pierwszy w lidze nie wyszła w pierwszej piątce, ale z dorobkiem 16 punktów, 11 zbiórek i sześciu przechwytów była najlepszą zawodniczką gospodyń.
- Przepraszam wszystkich za spóźnienie, ale były korki od samego Torunia i jechaliśmy 7,5 godziny - tłumaczył trener Energi Elmedin Omanić. - Może to jednak dobrze, że się spóźniliśmy? To poprawiło motywację moich zawodniczek - dodał.
- U nas było odwrotnie, moje koszykarki się znużyły - stwierdził Koniecki. - Wygrał jednak zespół lepszy. Nasze dziewczyny grały na miarę swoich możliwości. Popełnialiśmy niewymuszone błędy, które miały olbrzymi wpływ na wynik - dodał.
Lider miał 23 straty, Energa aż 24, ale drużyna z Torunia była skuteczniejsza. - Próbowaliśmy bronić pressingiem, może to miało wpływ na indolencję rzutową. Serca naszym dziewczynom nie brakuje - tłumaczył Koniecki.
Lider, tegoroczny beniaminek, z bilansem 3-11 jest na dziewiątym miejscu w tabeli i oddala się od ósemki, która daje awans do play-off. Energa (9-6) jest na czwartej pozycji.
Blachy Pruszyński Lider Pruszków - Energa Toruń 66:70. Kwarty: 18:24, 17:16, 14:20, 17:10.
Lider: Criner 13 (1), Gahan 9, Dąbkowska 8, Górzyńska-Szymczak 6, Bond 2 oraz Shields 16, Pułtorak 6 (2), Fabbri 4, Kopczyk 2, Kuncewicz 0.
Najwięcej dla Energi: Egenti 22 (2), Gladden 18 (1), Krawiec 10 (1).