Wiślacy? Legioniści? Zagraj w Wygraj Ligę! » Głównie w ataku. W czasie spotkania z Ruchem Sebastian Szałachowski został zmieniony już w 17. minucie. Po przerwie z boiska musieli zejść Maciej Rybus i Marcin Mięciel. - To mięsień dwugłowy. Ale nie sądzę, żeby to było coś poważnego, ściągnęliśmy go trochę prewencyjnie. On sam właściwie nie jest pewien, czy coś poczuł - mówił o napastniku po meczu trener Jan Urban.
Wczoraj Marcin Mięciel trenował indywidualnie, podobnie jak Bartłomiej Grzelak i Takesure Chinyama. Grzelak naciągnął mięsień, Chinyama leczy chore kolano. Obaj nie znaleźli się już w kadrze na mecz z Ruchem. - Bartek trenował z dużo większym obciążeniem niż w zeszłym tygodniu - powiedział wczoraj drugi trener Legii Jacek Magiera.
Mięciel w ostatnich dwóch meczach strzelił cztery gole. - Bardzo by się przydało, gdyby podtrzymał tę skuteczność w meczu z Wisłą - mówi trener. Gdyby cała trójka miała nie zagrać, to do Sosnowca pojadą tylko Adrian Paluchowski, który wchodzi na boisko na ostatnie minuty, i Jakub Kosecki, który gra regularnie, ale w Młodej Legii.
Maciej Rybus mimo stłuczenia w meczu z Ruchem trenował w poniedziałek normalnie. Większy problem ma Sebastian Szałachowski, który w pierwszym składzie zastąpił Miroslava Radovicia. - Mam naciągnięte mięśnie skośne brzucha. Na pewno czeka mnie kilka dni przerwy. Nie jest to chyba nic poważnego - powiedział portalowi Legia.com. - Sebastian trenował indywidualnie. Kontuzja, którą ma, jest dość bolesna. Trudno przewidzieć, kiedy będzie gotowy do
gry - komentuje Magiera.