- Nie jestem człowiekiem, który chce być zaskoczony czyjąś niemocą. Przecież Polonia - nie z naszej winy - może nie otrzymać licencji na grę w ekstraklasie. Jestem biznesmenem, chcę budować silny klub, ale w
Warszawie mi to się skutecznie uniemożliwia. Mamy podpisaną umowę na dzierżawę stadionu, tylko ja z tej umowy niewiele mogę wyegzekwować. Podczas meczu rugby zaorano nam murawę. Nie nadaje się do
gry. Powiedziałem, że ja sam mogę sfinansować wymianę murawy, ale niech w zamian za to nie płacę opłat za dzierżawę. Powiedziano mi, że nie. To ja też mówię miastu nie - mówi Józef Wojciechowski.
O rozmowach z szefami Allianz
Polska, właścicielem akcji Górnika Zabrze, nie chce mówić zbyt wiele. Oprócz tego, że negocjacje trwają i że zastosowałby podobną metodę do tej sprzed roku, kiedy kupował dla Polonii licencję na występy w ekstraklasie Groclinu Grodzisk Wlkp. - Zawodnicy z Warszawy przenieśliby się do Zabrza. To sprawdzona życiowo formuła, a piłkarze już się do tego przyzwyczaili - mówi Wojciechowski. On sam zachowałby jednak udziały w Górniku. - Wcale nie chcę wycofywać się z piłki - dodaje.
Polonia po sprzedaży miejsca w ekstraklasie musiałaby zacząć rozgrywki w IV lidze lub przestałaby istnieć. Prosząca o anonimowość osoba pracująca w Górniku mówi, że rozmowy w tej sprawie rzeczywiście były prowadzone. Zainicjował je sam Wojciechowski, władze zabrzańskiego klubu nie biorą jednak takiego rozwiązania pod uwagę. - Nie chcielibyśmy zniszczyć takiego klubu jak Polonia - powiedział rozmówca "Gazety". - Ja też mówię, że wcale ten pomysł nie musi wyjść - dodał prezes "Czarnych Koszul".
Co wywołało tak drastyczną reakcję właściciela i prezesa Polonii? Sprawa murawy jest tylko pretekstem i przepełniła czary goryczy. Kilka miesięcy temu klub musiał podpisać umowę o dzierżawy stadionu na nowych warunkach. Za miesiąc korzystania ze stadionu płaci 30 tys. złotych. - Podpisaliśmy tę umowę, bo byliśmy pod ścianą. Inaczej nie mielibyśmy gdzie grać, ale my zawsze będziemy w takiej sytuacji, zawsze miasto będzie dyktować nam warunki. Ja sam przecież stadionu nie wybuduję - mówi właściciel "Czarnych Koszul".
Teraz spór rozgorzał na nowo. O to kto - właściciel obiektu WOSiR czy występujący w ekstraklasie klub - ma finansować prace dostosowujące obiekt przy Konwiktorskiej do rozgrywek ligowych. Polonia aby spełnić wymagania PZPN musi na swoim stadionie posiadać sektor dla gości, powinna również - zgodnie z wchodzącą w sierpniu ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych - wprowadzić elektroniczny system identyfikacji kibiców. Wymiany murawy klub domagał się od kilku miesięcy. Zrobił specjalne ekspertyzy z których wynika, że granie na niej grozi piłkarzom uszczerbkiem na zdrowiu.
W ostatnich dniach okazało się, że Polonia musi zapłacić z własnej kieszeni za system identyfikacji kibiców. Prace nad sektorem dla gości - warunek niezbędny, żeby klub dostał licencję na grę w ekstraklasie - idą topornie, murawa została poddana renowacji, a nie wymianie. A "Czarne Koszule" sezon w Warszawie zaczynają 2 bądź 9 lipca meczem w Lidze Europejskiej. - Prawdopodobnie oba mecze zagramy na wyjeździe. Chłopaki będą siedzieć przez tydzień w Azerbejdżanie - mówi rzecznik prasowy klubu Piotr Ciszewski.
- Nie jesteśmy złotą rybką. Żyjemy w trudnych czasach, kiedy brakuje w mieście środków na wiele niezbędnych inwestycji. Spadają dochody - mówi o Polonii dyrektor sportu w urzędzie miejskim Wiesław Wilczyński. - Odpowiem krótko, zrobimy wszystko, żeby dostosować obiekt do wymogów licencyjnych. Już teraz wydamy 760 tys. złotych na zamontowanie nowego systemu monitoringu, budowę sektora dla gości, kupno maszyn do pielęgnacji trawy oraz przebudowę dróg dojazdowych. System identyfikacji kibiców kosztuje milion złotych. To dla nas w obecnej sytuacji ogromny koszt.
- Nawet biedna Odra Wodzisław na ten system dostaje dotacje z miasta. Większość klubów ekstraklasy za dzierżawę stadionów płaci symboliczne kwoty. Wobec nas miasto zajmuje postawę roszczeniową. Zamiast pomagać, rzuca nam kłody pod nogi - odpowiada rzecznik prasowy Polonii i przedstawiciel rady nadzorczej Piotr Ciszewski.