Prezes Legii Leszek Miklas we wtorkowym wywiadzie tłumaczył, dlaczego Lewandowski, 21-letni napastnik Lecha
Poznań i reprezentacji Polski nie
gra na Łazienkowskiej, mimo że przez pewien czas był w Legii i występował w Młodej Ekstraklasie.
- Za naszą Akademię Piłkarską odpowiada Jacek Mazurek. Na podstawie wniosków trenerów mu podległych uznał, że Lewandowski nie znajdzie w Legii miejsca. Robert, kiedy był w Legii, nikogo do siebie nie przekonał. Dodatkowo doktor Machowski znalazł u niego jakiś problem ze zdrowiem. Potem rozmawialiśmy z Robertem, kiedy był w Zniczu, ale nie mogliśmy mu zagwarantować
gry w pierwszym zespole. Mieliśmy Chinyamę i zdrowego Grzelaka. Nie mamy też w zwyczaju płacić kilkudziesięcioprocentowych prowizji menedżerom - mówił w wywiadzie Miklas.
Robert Błoński: Ze słów prezesa Miklasa wynika, że to m.in. wysokość pana prowizji zadecydowała o tym, że Roberta Lewandowskiego nie ma w Legii. Cezary Kucharski: Moja prowizja jest stała i zależy wyłącznie od zarobków zawodnika. Generalnie więc prezes ma rację. Za dużo domagałem się za piłkarza, którego w Legii źle oceniono, stwierdzono, że na początku nadaje się tylko do Młodej Ekstraklasy. Warunki których chciałem dla Roberta rzeczywiście były zdecydowanie wyższe od kwot, jakie płaci się w rezerwach.
A adekwatne do tego, co płaci się w Ekstraklasie? - Gdyby Robert dostał od Legii to, co zaproponowałem, byłby w drugiej dziesiątce najlepiej opłacanych zawodników drużyny wicemistrza Polski.
Jest pan menedżerem, a jednocześnie krytykuje trenera i dyrektora sportowego Legii. - Mówię głośno to, o czym wszyscy szepcą. Jestem znany z bezkompromisowości i często na tym tracę. Wiem to, ale nie zmienię się. Prywatnie lubię Urbana i Trzeciaka, ale uważam, że mając takie środki, powinni z tym klubem osiągnąć więcej. Z jednej strony usprawiedliwia się nietrafione transfery Arruabarreny, Tito i Descargi, a z drugiej częściową winą za to, że Robert nie gra w Legii, obarcza się mnie.