Sport.pl

Rybus rozbił Wisłę, a co robił Brożek strzelając karnego?

Bohdan Pękacki
18.04.2008 , aktualizacja: 23.07.2008 12:53
A A A Drukuj
Maciej Rybus (Legia) Fot. Kuba Atys / AG Maciej Rybus (Legia)
Przed meczem obaj trenerzy mówili, że nie będą zawodników mobilizować - taki rywal nie wymaga dodatkowej motywacji. Prawdę mówił tylko Jan Urban. Legia Warszawa wygrała z Wisłą Kraków 2:1 po dwóch golach Macieja Rybusa. Paweł Brożek nie wykorzystał karnego w prawdopodobnie jeden z najbardziej spektakularnych sposobów w historii ligi.
Relacja z Czuba Dla Wisły, która już zdobyła mistrzostwo kraju, stawką był przede wszystkim prestiż - w drużynie z Krakowa pozostał niesmak po porażce z Legią w Pucharze Ekstraklasy, ale kibice wspominali też dziwny mecz z końcówki sezonu 2004/05 kiedy to już koronowana drużyna z Krakowa przyjechała na Łazienkowską by przegrać aż 1:5. Co ciekawe - dwa lata temu po zapewnieniu sobie mistrzostwa także Legia uległa Wiśle u siebie 1:2.

Warszawska drużyna z kolei wciąż musi walczyć o europejskie puchary. Porażka Lecha z Cracovią dawała szansę na powrót na drugie miejsce w tabeli.

Na ławce Wisły usiadł między innymi lider klasyfikacji strzelców Paweł Brożek, z kolei trener Urban ze składu, który pokonał Wisłę w Krakowie w Pucharze Ekstraklasy wystawił młodych gniewnych - Macieja Rybusa i Ariela Borysiuka - a także strzelca jedynego gola w tamtym meczu - Bartłomieja Grzelaka. I to właśnie ten ostatni już w 1 minucie wyszedł do prostopadłego podania, ale jego strzał zablokował Dariusz Dudka.

Jeszcze przed meczem trener Urban na pytanie, czy postawi na Grzelaka odpowiadał: "Muszę!". Przez całą pierwszą połowę to "muszę" wisiało nad boiskiem - Legia zdominowała grę, Vuković, Roger i Borysiuk grali prostopadłe do wysuniętego Grzelaka, ale ten albo nie potrafił przyjąć, albo był za wolny, albo potykał się o własne nogi. Dopiero w czwartej z rzędu akcji po podaniu Vukovicia opanował piłkę na tyle dobrze, by ograć Kokoszkę i strzelić - ale zasłonięty Mariusz Pawełek zatrzymał piłkę.

W 30. min Wawrzyniak zainteresował się dośrodkowaniem, o którym wszyscy - po tym jak przeleciało nad polem karnym - już zapomnieli. Zgarnął piłkę przy linii końcowej, podał płasko do Rybusa, który z bliska strzelił obok szaleńczo interweniującego Pawełka.

Po golu jeszcze jedną okazję zmarnował Grzelak. Po podaniu Wawrzyniaka znalazł się sam na sam z bramkarzem Wisły. Mógł zapytać go, w który róg ma polecieć piłka, ale albo tego nie zrobił, albo Pawełek odpowiedział "We mnie"...

W pierwszej połowie Wisła miała tylko dwie szanse - Jirsak w 14. minucie z siedmiu metrów z trudem dokopał do bramki, a 20 minut jego strzał zablokował obrońca.

Na drugą połowę mistrzów polski wyszło już tylko dziesięciu - w 41 minucie Dariusz Dudka za faul na Vukoviciu dostał drugą żółtą kartkę - o tyle idiotycznie, że nie zatrzymał akcji (sędzia pozwolił grać dalej, Legia zepsuła ją sobie sama), a do tego faul był na tyle brutalny, że co do kartki sędzia nie miał żadnych wątpliwości. W składzie Wisły Paweł Brożek zmienił kompletnie zagubionego Andrzeja Niedzielana, a Junior Diaz Wojciecha Łobodzińskiego.

Nie zmieniła się za to gra Wisły. Już w pierwszej akcji Legii Radović w polu karnym zakręcił obrońcami i wyłożył piłkę do Rybusa - młodemu zawodnikowi Legii chwilę zajęło opanowanie piłki, ale w końcu strzelił i piłka wpadła do siatki.

Minutę po golu dla Legii w polu karnym Legii Wawrzyniak wyciął Jirsaka. Ofiarą tego starcia był Jan Mucha, który rzucił się pod nogi obu zawodników. W końcu jednak stanął między słupkami. Paweł Brożek wziął duży rozbieg i w końcu... strzelił bardzo lekko w sam środek bramki. Bramkarz się nawet nie ruszył, tylko po prostu złapał piłkę.

Mecz nabrał jednak rumieńców. Już dwie minuty po fatalnym karnym gola Brożkowi wypracował fantastycznym rajdem Diaz. Obrońca Wisły ograł Radovicia, Szalę i Muchę. Brożkowi do ogrania na piątym metrze został tylko niemal leżący na ziemi Dickson Choto.

Ośmielona bramką Wisła - choć w dziesiątkę - wreszcie zaczęła grać w ataku. Wreszcie miała rzuty rożne (w pierwszej połowie ani jednego), wreszcie akcje, wreszcie rzuty wolne - po jednym z nich interweniujący Dickson Choto trafił w słupek.

Jednak ostatnie 20 minut wyglądało tak, jak mecz w Pucharze Ekstraklasy - Wisła długimi okresami utrzymywała się przy piłce w ataku pozycyjnym, ale pożytku z tego nie było żadnego. Cofnięta Legia utrzymała prowadzenie do końca i na trzy kolejki przed końcem zajmuje drugie miejsce w ekstraklasie.

Być może czeka nas jeszcze jeden mecz Wisły i Legii w tym sezonie - jeśli obie drużyny pokonają swoich rywali (Wisła - Groclin, a Legia - Zagłębie Lubin) w półfinałach Pucharu Polski. Jeśli Wisła zagra w jedenastu tak, jak na początku drugiej połowy, a Legii starczy tej ambicji, którą pokazała w dwóch ostatnich meczach z mistrzami Polski - może być ciekawie. Ale gwarancji nie ma żadnych.

Podziel się

Ekstraklasa - tabela

lpdrużynampkt.brzrp
1Śląsk Wrocław305647-311758
2Ruch Chorzów305544-281677
3Legia Warszawa305342-171587
4Lech Poznań305242-221578
5Korona Kielce304834-291398
6Polonia Warszawa304533-3213611
7Wisła Kraków304329-2612711
8Górnik Zabrze304236-3011910
9Zagłębie Lubin304036-4211712
10Jagiellonia Białystok303935-4511613
11Widzew Łódź303925-269129
12Podbeskidzie303526-399813
13Lechia Gdańsk303121-3071013
14GKS Bełchatów303134-3671013
15ŁKS Łódź302423-535916
16Cracovia302220-4141016

  • el. LM
  • el. L. Europy
  • spadek