Radwańska gra o ćwierćfinał Wimbledonu Navratilova: Radwańska nie wygra Wimbledonu Jakub Ciastoń: Co musiałoby się stać, by po Wimbledonie Agnieszka nie awansowała do pierwszej 10 na świecie? Victor Archutowski, menedżer sióstr Radwańskich: - To właściwie niemożliwe. Po porażce Marion Bartoli, która broniła 700 pkt. za zeszłoroczny finał, Agnieszka na pewno wskoczy do dziesiątki. Teoretyczne szanse na jej wyprzedzenie ma jedynie Węgierka
Agnes Szavay, która teraz jest 15. na liście WTA i jeszcze nie odpadła z turnieju. Ale Szavay musiałaby wygrać Wimbledon, Agnieszka przegrać z Kuzniecową, i jeszcze Venus Williams musiałaby dojść do finału. To jest tak dużo zmiennych, że praktycznie nie może się to zdarzyć.
I co pan na to jako jej menedżer? Macie jakiś marketingowy plan związany z Agnieszką? - Oczywiście. Chodzi tylko o to, że czekaliśmy na odpowiedni moment. Gdybyśmy podpisywali umowy sponsorskie dla Agnieszki z firmami, które zabiegają o nią od wielu miesięcy, to uzyskalibyśmy trzy razy mniejsze kwoty niż teraz. Wiedzieliśmy, że jest szansa na pierwszą dziesiątkę i czekaliśmy. Nasz biznes plan polega na tym, że nie sprzedajemy towaru poniżej jego wartości, a Agnieszka jest warta znacznie więcej niż nam do tej pory oferowano.
Jak mierzy się wartość marketingową tenisistki? - Jest ściśle związana z rankingiem. Tenisistka z pierwszej dwudziestki będzie podpisywać umowy kilka razy niższe, niż taka z pierwszej dziesiątki.
To ile jest teraz warta Agnieszka? - Kilka milionów dolarów rocznie.
Zainteresowanie jest duże? - Prowadzimy rozmowy ze sponsorem odzieżowym, samochodowym, oficjalnym patronem medialnym. Ta ostatnia firma to duży międzynarodowy koncern.
Kiedy te kontrakty będzie można podpisać? - Najwcześniej w marcu, bo na razie ciągle wiąże nas umowa z Prokomem, który jest głównym sponosrem Agnieszki. Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z Prokomem, który w ogóle dał potężny impuls dla rozwoju tenisa w naszym kraju. Gdyby nie Ryszard Krauze, który od lat daje własne pieniądze na rozwój tenisa, to ta dyscyplina w Polsce przestałaby istnieć. Efekt to nie tylko Agnieszka, przecież licząc z deblem, w tym roku mieliśmy w Londynie pięć Polek.
Nie wiem, czy Prokom będzie chciał przedłużyć umowę. Jeśli tak, to na pewno będziemy ją renegocjować na innych warunkach. Ale otworzą się też nowe opcje. Największy kontrakt, który jest przed nami to podpisanie umowy na stroje. Główni gracze to
Adidas i Nike, ale nie chcieliśmy siadać do rozmów za wcześnie. Tenis to jest sport, który uprawia się od 16 do 30 roku życia., a moją rolą jest, żeby Agnieszka i Ula po skończeniu kariery, nie musiała szukać pracy jako
sekretarki.
Jak skonstruowane są takie umowy z Adidasem, czy Nike? - Na pewno nie jest tak, że dają milin dolarów i mówią "baw się dobrze". Jest jakaś podstawa kontraktu, powiedzmy 300-400 tys. dol rocznie, a do tego dochodzą premie uzależnione od wyników i pozycji w rankingu. W ten sposób można uzbierać milion, albo dwa, a gdyby Agnieszka skończyła na pierwszym miejscu w rankingu, to nawet trzy i więcej. Sponsor, który ubiera tenisistkę płaci jej też premie za każdy turniej. Im dalej zajdzie, im więcej będzie jej zdjęć, więcej się będzie o niej mówić i pisać, tym więcej zarobi. W dzisiejszych czasach premie wypłacane zawodniczkom od organizatorów imprez, to jest tylko mniejsza część tego, co zarabiają. Ale jest jeden warunek, nie można przestać wygrywać. Trzeba trzymać w miarę stały poziom.
Czyli strategia trenera Radwańskiego, żeby za wcześnie nie wiązać się z agencjami menedżerskimi - IMG, SFX, czy Octagonem, które pośredniczą przy takich umowach i wyłapują zdolne zawodniczki jak najwcześniej, się jednak opłaciła? Teraz to wy stawiacie warunki. - Nie mam nic przeciwko agentom, ale umiem robić interesy. Gdy Agnieszka była 35. na świecie, to pośrednik chciał 35 procent. Teraz jest 10 na świecie i umawiamy się na 10 procent, albo jeszcze lepiej (śmiech). Zresztą nie chcemy się z nikim wiązać na stałe. Ja wychodzę z założenia, że każdą umowę można negocjować z inną agencją, czy firmą. Octagon nie będzie współpracował z IMG, a my jako "Team Radwańska" możemy współpracować ze wszystkimi. Chodzi np. o to, że agencje są też właścicielami praw do różnych turniejów. Teraz będzie się z nimi negocjować np. starty Agnieszki w imprezach. Jej nazwisko stanie się atrakcyjne, będzie przyciągała uwagę mediów i kibiców. Nie każda tenisistka z czołówki jest związana z jedną agencją. Np. Ana Ivanović ma swojego menedżera, który zawiera różne umowy, raz z IMG, innym razem z Octagonem.