Treningi w
Katowicach rozpoczął właśnie napastnik Ruchu Mateusz Kwiatkowski. Zawodnik ma zagrać w sobotnim sparingu, a potem okaże się, czy pojedzie z GieKSą na zgrupowanie. Szanse pewnie ma, bo - jak usłyszeliśmy - "rozwiązałby problem ofensywnego młodzieżowca". Kwiatkowski dołączyłby w ten sposób do swojego kolegi z Ruchu Patryka Stefańskiego, który także ma być wypożyczony. Szkoda, że na przeprowadzkę do Katowic nie zdecydował się kolejny napastnik Ruchu Sebastian Olszar (proponowano mu takie rozwiązanie), bo razem z Kwiatkowskim i Stefańskim mógłby stworzyć w GieKSie "niebieski atak marzeń". Brzmi to jak żart, ale przecież droga do jego realizacji wcale nie była daleka.
Wniosek był dość jasny: katowicki klub rzadko na nich dobrze wychodził. Jakoś trudno sobie wyobrazić, aby teraz 19-letni Kwiatkowski miał okazać się panaceum na bolączki GieKSy. Pomysł jego ściągnięcia na Bukową wygląda więc bardziej, jak próba wkurzenia kibiców. Władze GKS-u już teraz mają u nich wyjątkowo niskie notowania, ale nie ustają w działaniach, aby były one jeszcze gorsze.
Nie zdziwię się, jeśli to właśnie próba uczynienia z katowickiej drużyny zaplecza dla Ruchu, bezpośrednio przyczyni się do głębokich zmian na Bukowej.