Rosły napastnik (mierzy 190 cm wzrostu) został sprowadzony do wodzisławskiego klubu w zimie 2009 roku z drugoligowego FC Vilnius (roczne wypożyczenie). Działacze Odry wierzyli, że okaże się on snajperem na miarę Bułgara Iljana Micanskiego, który w krótkim czasie zrobił swoimi występami w Wodzisławiu prawdziwą furorę.
Matulevicius (przez trenera Ryszarda Wieczorka i kolegów z drużyny nazywany "Litwą") nie sprostał jednak oczekiwaniom. W polskiej ekstraklasie strzelił tylko dwa gole - w meczach z Lechią Gdańsk oraz Polonią Bytom.
Mimo słabej skuteczności, działacze Odry w zimie 2010 roku podpisali z nim 3,5-letnią umowę. Co ciekawe, kontrakt był tak skonstruowany, że Odra miała zapłacić za piłkarza dopiero wtedy, gdy sprzeda go do innego klubu!
W ostatnim sezonie Odry w ekstraklasie Litwin zagrał tylko w dziewięciu meczach na jesień. W rundzie rewanżowej, kiedy w Wodzisławiu pojawiła się armia zaciężna z zadaniem ratowania klubu przed spadkiem, napastnik był już w Młodej Ekstraklasie. Tam też doznał poważnej kontuzji kolana.
Po spadku do I ligi, jesień jeszcze spędził w Polsce, ale przechodził rekonwalescencję. Odra ostatecznie rozwiązała z nim kontrakt za porozumieniem stron. Litwin zrezygnował ze wszystkich zaległości (a sięgały jeszcze
gry w ekstraklasie) i stał się wolnym zawodnikiem. W lutym zeszłego roku trafił do Żalgirisu
Wilno, gdzie strzelił 19 goli w 31 ligowych meczach i został królem strzelców ligi.