Piechniczka zdenerwował fakt, że w rundzie wiosennej w dwóch klubach Ekstraklasy będą pracować młodzi szkoleniowcy bez papierów. Chodzi o Tomasza Hajtę z Jagiellonii
Białystok i Piotra Świerczewkiego, menadżera ŁKS-u.
- Nie możemy robić lipy i przydzielać licencje każdemu, kto argumentuje chęć jej zdobycia faktem, że grał w Bundeslidze czy lidze francuskiej - stwierdził Piechniczek w rozmowie ze
"Sportem". Były selekcjoner reprezentacji Polski chce problem zdobywania uprawnień trenerskich postawić na posiedzeniu zarządu związku.
- Co ma do stracenia Świerczewski? Żadnego dorobku, niczym nie ryzykuje. Jak spuści ŁKS z ekstraklasy, to powie: nie udało się, nie było szans. I taki człowiek ma jeszcze czelność "napieprzać" na PZPN? Twierdzić, że z Tomkiem Hajtą poprowadziliby reprezentacje nie gorzej, niż
Franciszek Smuda. Gdy tego słucham, gdy widzę, jak obraża innych, to sobie myślę, jak bym cię złapał synu, to bym cię skrócił o głowę. Tylko czy ja mam się z nim bić? - pyta wzburzony Piechniczek.
Były selekcjoner zwraca też uwagę na brak odpowiedniego przygotowania byłych piłkarzy do zawodu trenera.
- Ja w wieku 40 lat prowadziłem już reprezentację Polski, a on nawet nie ma stosownego wykształcenia... Mogę go też poinformować, bo pewnie nie wie, że mam więcej meczów w reprezentacji - patrząc na dorobek zawodniczy i trenerski - niż on z Hajtą razem (...) A Piotr Świerczewski mówi bezczelnie, z tupetem, że jemu niepotrzebne są egzaminy, że to on mógłby egzaminować pion szkoleniowy, w którym pracują byli reprezentacyjni trenerzy: Andrzej Strejlau, Wojciech Łazarek, Henryk Apostel, Jerzy Engel - wylicza.
Pytany, czy nie uważa, że pora na zmianę pokoleniową w PZPN, pochodzący z Chorzowa trener odpowiada: Taka wkrótce nastąpi. Tylko że Piechniczek sam zrezygnuje, bo nikt nigdy Piechniczka do niczego nie zmuszał, a ja sam żadnej posady kurczowo się nie trzymałem.