Smuda znany jest z formułowania przedziwnych, często wykluczających się, opinii. Jednak nad tą najnowszą trzeba się pochylić nieco uważniej.
Czy selekcjoner reprezentacji miał prawo wypowiedzieć swoje zdanie na temat Stadionu Śląskiego?
Oczywiście, że miał. W końcu każdy z piłkarzy czy trenerów ma ulubione stadiony, na których - choć często to irracjonalne odczucie - gra mu się lepiej. Poprzednicy Smudy też takie mieli: Antoni Piechniczek faworyzował Stadion Śląski, Janusz Wójcik wolał Warszawę.
Na całym świecie mecze reprezentacji młodzieżowych to spotkania drugiej kategorii, toczone przy niewielkim zainteresowaniu mediów i widzów. Grają w nich być może przyszłe gwiazdy, ale na razie dość anonimowi piłkarze, którzy nie budzą jeszcze większego zainteresowania.
Mecze młodzieżówek, także w Polsce, lokowane są więc w mniejszych miejscowościach. Tam, gdzie występ drużyny narodowej jest wciąż splendorem i atrakcją. To ma sens. Dlatego młodzieżówka grała w ostatnim czasie m.in. w Grudziądzu, Radomsku,
Częstochowie, Legnicy, Pruszkowie. Najczęściej przy kilkusetosobowej widowni.
Przypuszczam, że Smuda również doskonale orientuje się, ilu kibiców przychodzi na mecze młodzieżówki. Musi więc zdawać sobie sprawę, że Stadion Śląski ze swoją 55-tysieczną widownią z cała pewnością nie jest odpowiednim miejscem dla takich meczów. Występ młodzieżówki nie wypełniłby chorzowskiego giganta nawet w niewielkiej części. Podobnie, jak nowych obiektów w Gdańsku,
Warszawie i
Wrocławiu.
Śląski w ostatnich latach zbiera cięgi na każdym kroku. Jego krytycy wskazują, że nie jest nowoczesny, że zła na nim widoczność z trybun. Nie został areną Euro, modernizacja się opóźnia, są problemy z konstrukcją zadaszenia. Nie wiadomo, kiedy znowu odbędzie się na nim jakaś duża impreza sportowa albo rozrywkowa.
Smuda najwyraźniej też ma z nim jakiś problem. Może wciąż rozpamiętuje jakiś nieudany pobyt na Śląskim sprzed lat? Ochroniarze nie poznali go wtedy na bramie? Zabrakło miejsca na parkingu dla VIP-ów?
Przejaskrawiam? Możliwe, ale ta niedorzeczna opinia wygłoszona w Wodzisławiu wygląda mi na potraktowanie obcasem i tak już wystarczająco poharatanego osobnika.
Młodzieżówka na Śląskim... Trzeba być Smudą, żeby wpaść na taki pomysł.