Wijas dołączył do zespołu ze Stadionu Ludowego w lutym ubiegłego roku. Wcześniej grał w trzecioligowym w LZS-ie Piotrówka. Trenerzy Zagłębia wierzyli, że zyskali lidera drugiej ligi. Nie zniechęcał ich nawet fakt, że Wijas nie był w pełni sił po kontuzji.
Gdy w końcu wrócił do formy, to zdążył zagrać tylko w trzech meczach i znowu trafił do lekarza. Tym razem - podczas spotkania z Elaną
Toruń - nie wytrzymał staw skokowy.
Wijas stracił końcówkę sezonu 2010/11 oraz całą rundę jesienną trwających rozgrywek.
Jerzy Wyrobek, szkoleniowiec Zagłębia liczył, że wiosną pomocnik będzie już do jego dyspozycji, ale okazało się, że konieczny będzie kolejny zabieg, tym razem w Niemczech.
- Niestety oznacza to, że w tym sezonie Wijas nie wybiegnie na boisko - mówi Wyrobek.
Dla biednego Zagłębia kontrakt Wijasa był dużym obciążeniem. Piłkarz, który w sezonie 2004/05 rozegrał czternaście spotkań w ekstraklasie w barwach GKS-u
Katowice, postanowił jednak temu zaradzić.
- Przyszedł do mnie i potargał swój kontrakt. To była - jak na nasze warunki - bardzo dobra umowa. Łukasz stwierdził, że nie chce być dla nas ciężarem, bo i tak zrobiliśmy już dla niego bardzo dużo. Z taką postawą jeszcze nigdy się nie spotkałem. Jestem pod wrażeniem - mówi Leszek Baczyński, prezes Zagłębia.
Łukasz Wijas jest synem Jerzego, który był przed laty podporą GKS-u Katowice. Zdobył Puchar Polski w barwach Widzewa. Grał też w Izraelu i Niemczech.