Matawu był wypożyczony do Polonii w poprzednim sezonie. Transfer reprezentant Zimbabwe okazał się niewypałem, więc klub nie skorzystał z możliwości jego wykupienia z DT Africa. Niedawno do Bytomia dotarła szokująca informacja, że Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych przy PZPN-ie przedłużyła o dwa lata wart 800 tys. zł kontrakt Matawu z Polonią. - W kontrakcie była przewidziana możliwość jednostronnego przedłużenia umowy. Zawodnik po prostu z niej skorzystał. Polonia nie stawiła się na posiedzenie izby. Nie przedstawiała, choćby faksem, żadnych dokumentów - mówi Adam Gilarski, przewodniczący izby.
Polonia uznała całą sprawę za absurdalną argumentując to oczywistymi dla niej zapisami w kontrakcie. Wiele wskazuje, że w procedurze odwoławczej PZPN uzna jej rację. Być może całe zamieszanie wzięło się stad, że związek dysponował kontaktem piłkarza, a nie miał umowy transferowej? - Chcącemu nie dzieje się krzywda. Skoro klub nie zajmował żadnego stanowiska, to teraz będzie musiał przejść procedurę odwoławczą - dodaje Gilarski.
Dodajmy, że cała sprawa ma jeszcze drugie dno. Matawu przedłużył swój kontrakt z Polonią, ale jednocześnie od wielu miesięcy nie ma go w Bytomiu. Z naszych informacji wynika, że każdy dzień jego absencji na treningu był obarczony bardzo wysoką karą.