Widzew, który tydzień temu pokonał w derbach
Łodzi ŁKS aż 4:1, z ośmiopunktową przewagą zajmuje pierwsze miejsce w tabeli pierwszej ligi. Podopieczni byłego selekcjonera reprezentacji Polski Pawła Janasa wygrali rozgrywki na zapleczu ekstraklasy w poprzednim sezonie. Wskutek kary za udział w korupcji zespół pozbawiono jednak awansu. Przez to widzewiacy mają szansę zrewanżować się Warcie za porażkę przy Drodze Dębińskiej w listopadzie 2008 r. Wtedy poznaniacy wygrali 3:1 - równie niespodziewanie co pewnie.
Teraz znów Widzew przyjeżdża do Poznania jako wielki faworyt i znów powinien się mieć na baczności. "Zieloni" pokonali bowiem w tym sezonie przy Drodze Dębińskiej m.in.
Górnik Zabrze i Sandecję Nowy Sącz, czyli zespoły ze ścisłej czołówki pierwszej ligi. Warta, po zwycięstwie tydzień temu w Ząbkach z Dolcanem, znów ma szansę włączyć się do walki o awans do ekstraklasy. Mecz z łodzianami ma być testem, czy są to realne plany. - Rywale przerastają resztę ligi wynikami, pewnie też pod względem
kadry i finansów - mówi trener Warty Marek Czerniawski. - Nie uważam jednak, by nie można było z Widzewem powalczyć o punkty - dodaje.
Warta swoich szans na ogranie Widzewa upatruje w... umiejętnościach łodzian. - Piłkarze Widzewa umieją grać w piłkę, a z takimi rywalami gra nam się lepiej niż z drużynami, które na boisku chcą tylko przeszkadzać - uważa pomocnik Tomasz Bekas.
Jak twierdzi trener Czerniawski, warciarze muszą być przygotowani kondycyjnie do walki przez cały mecz. - W ostatnich 20 minutach spotkania z ŁKS Widzew bezlitośnie wykorzystał słabość fizyczną rywali. Wręcz się po nich "przejechał". Gdyby sędzia nie skończył meczu, Widzew strzelałby kolejne gole - twierdzi szkoleniowiec. O przygotowanie fizyczne swojej drużyny Czerniawski jest jednak spokojny. - W Ząbkach wyglądało to dobrze. Ważne, by nie dać się pokonać łodzianom taktycznie - opowiada trener.
Szkoleniowiec nie chce zdradzić, czy dokona zmian w jedenastce w porównaniu z meczem z Dolcanem. Kilka razy powtarzał jednak, że skład zestawia pod kątem konkretnego rywala, czyli teraz - "pod Widzew". Czerniawski znów będzie mógł skorzystać z wracających po pauzie Tomasza Magdziarza (kartki) i Alaina Ngamayamy (uraz). I zapewne wystawi ich w jedenastce. Zagrać nie będzie mógł tylko kontuzjowany Abraham Loliga.
Zespół z Łodzi, choć ma w składzie reprezentantów Polski, ma też i słabsze punkty: - W derbach niezbyt udanie w bramce interweniował Maciej Mielcarz. Widzew przez godzinę gry stracił tylko jednego. Szczęśliwie, bo powinien więcej - mówi Czerniawski.
Boisko w "Ogródku" nie jest w najlepszym stanie. - Kto szybciej się zaadaptuje do ciężkich warunków, ma większe szanse na sukces w meczu - uważa trener "Zielonych".
Bilety na mecz przy Drodze Dębińskiej kosztują 15 (normalny) i 10 zł (ulgowy).