Motor
Lublin w 18 wcześniejszych meczach wygrał tylko raz i przed tą kolejką był obok Stali Stalowa Wola najsłabszym zespołem pierwszej ligi. Warta była więc faworytem tego meczu, ale mając w pamięci remis ze Stalą Stalowa Wola i porażkę z ŁKS, z tysiąca widzów zgromadzonych na stadioniku przy Drodze Dębińskiej żaden nie mógł być pewien wygranej gospodarzy.
Trener Bogusław Baniak zapowiadał po meczu z ŁKS zmiany w składzie. Spekulowano, że na ławce usiądzie kapitan poznaniaków Tomasz Magdziarz. Tak się nie stało, zagrać nie mógł za to mający problemy z żebrami Marcin Klatt. Odnotować trzeba powrót po zawieszeniu z powodu czerwonej kartki Błażeja Jankowskiego. Powrót, z którego szkoleniowiec był potem bardzo zadowolony, bo krewki obrońca tym razem trzymał nerwy na wodzy. - Dziś na boisku powiedział najmniej, odkąd jestem w Warcie - mówił potem Baniak.
Już w szóstej minucie meczu Warta mogła objąć prowadzenie. Po szybkiej akcji i dośrodkowaniu z prawej strony Abrahama Loligi, z trudnej pozycji na bramkę uderzał Paweł Iwanicki, piłka trafiła jednak tylko w słupek. Loligę chwalił szkoleniowiec Warty: - Wciąż popełnia błędy, które nas denerwują, ale w tych warunkach te jego chude jak u gazeli nóżki radziły sobie świetnie.
Motor się bronił, a poznaniacy stwarzali kolejne okazje. W 20. min sam z piłką przed bramkarzem Mateuszem Oszustem znalazł się Tomasz Magdziarz, ale fatalnie spudłował. Krótko potem mocno strzelał Iwanicki, Oszust odbił piłkę pod nogi Marcina Wojciechowskiego, który miał przed sobą pustą bramkę. Wojciechowski zwlekał jednak z oddaniem strzału, a gdy już to zrobił, na drodze piłki do bramki stanęli obrońcy. - Nawet na pustą nie mogą strzelić! - pieklił się trener Baniak.
Gola mógł strzelić nawet Jankowski, z tym że byłby to gol... samobójczy. Zbyt mocne podanie obrońcy Warty w stronę własnej bramki w ostatniej chwili odbił Łukasz Radliński. Ta sytuacja dodała otuchy gościom, którzy z czasem zaczęli urządzać wypady we wcześniej nieodwiedzane rejony pola karnego "Zielonych". Pierwsze próby kończyły się jeszcze przerzuceniem trybun za bramką Radlińskiego, ale pod koniec pierwszej połowy groźnie piłkę głową uderzał Wojciech Białek. Warta odpowiedziała kolejną szansą Magdziarza, ale do przerwy wynik był bezbramkowy.
Warta objęła prowadzenie w pozornie niegroźnej sytuacji. Rzut wolny, ale ze sporego dystansu, wykonywał Piotr Reiss. O piłkę w polu karnym walczyli Alain Ngamayama i bramkarz Oszust, futbolówka odbiła się od jednego z nich i zmieniając kierunek lotu, wpadła do siatki. Początkowo gola zaliczono Ngamayamie, ale ten po meczu nie rościł sobie praw do trafienia: - Nawet nie dotknąłem piłki - mówił Ngamayama. Gola za to chętnie chciał "przygarnąć" uderzający z wolnego Reiss: - Niefrasobliwa interwencja bramkarza mi pomogła i uważam, że bramka powinna zostać mi zaliczona - opowiadał Reiss. Niektórzy gola samobójczego przypisywali Mateuszowi Oszustowi, ale sprawę rozstrzygnął protokół sędziowski: autorem pierwszego gola jest Reiss.
Krótko po golu na 1:0 Motor mógł wyrównać. W ciągu trzech minut strzały Wojciecha Białka trafiły najpierw w poprzeczkę, a potem w słupek. Na tym skończyły się jednak szarże lublinian w tym spotkaniu.
Gola na 2:0 Warta strzeliła na osiem minut przed końcem meczu. Strzał Reissa odbił Oszust, do piłki dopadł jednak Damian Pawlak, dograł do Reissa, który za drugim razem nie miał kłopotów z pokonaniem bramkarza.
W doliczonym czasie
gry Magdziarza zmienił Marcin Mazurek i przez ostatnie sekundy meczu z opaską kapitana po boisku biegał... 19-letni Pawlak! - Tomek dał mi opaskę, bym przekazał ją Piotrkowi Reissowi. "Rejsik" powiedział mi jednak, że jestem w klubie dłużej od niego i bym sam ją założył - relacjonował potem Pawlak.
Bogusław Baniak: - Po meczach ze Stalą i ŁKS widziałem marazm w zespole, do tego nasza płyta przypomina bardziej lodowisko na Chwiałce niż boisko piłkarskie. Dziś swoją wielkość pokazał Reiss, który wiedział, że jak nie można dołem, to trzeba próbować górą. Kapitalną zmianę na miarę ekstraklasy dał Damian Pawlak.
Warta kończy rozgrywki w tym roku, ale dalej będzie trenować i grać sparingi. 21 listopada w Murowanej Goślinie zagra z Concordią, trzy dni wcześniej być może dojdzie do skutku mecz z Polonią Słubice na boisku ze sztuczną trawą przy Cytadeli.
Warta
Poznań - Motor Lublin 2:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Reiss (54.), 2:0 Reiss (82.)
Warta: Radliński - Ngamayama, Jankowski, Bartkowiak, Otuszewski -Bekas, Loliga - Magdziarz Ż (90. Mazurek), Reiss, Wojciechowski (73. Pawlak) - Iwanicki (90. Bała)
Motor: Oszust - Syroka, Krystosiak, Żmuda, Kalinowski - Wojdyga (63. Hempel Ż), Kursa (88. Wilawer), Niemczyk, Król, Popławski (87. Kępa) - Białek
Widzów: 1000
Sędziował Paweł Dreschel z Gdańska