Sport.pl

Warta gra o swoją przyszłość

Piotr Leśniowski
29.10.2009 , aktualizacja: 29.10.2009 19:54
A A A Drukuj
Trzy ostatnie mecze ligowe w tym roku piłkarze Warty Poznań zagrają na swoim boisku. Od ich wyników zależy przyszłość w klubie trenera Bogusława Baniaka i piłkarzy obecnego zespołu. I nie tylko ich...
Wszystko wydarzy się w ciągu półtora tygodnia. W sobotę do Poznania przyjedzie ostatni zespół pierwszej ligi Stal Stalowa Wola, tydzień później - przedostatni Motor Lublin. Wreszcie, 11 listopada ŁKS Łódź. Warta, która wygrała ostatnie dwa mecze, ma realne szansę zgarnąć w tym roku jeszcze 9 pkt i włączyć się do walki o awans do ekstraklasy.

- Jeśli wygramy te trzy mecze, to powstanie wielki znak zapytania - mówi trener Warty Bogusław Baniak. - Bo jeżeli wiosną mielibyśmy walczyć z takimi potęgami jak Widzew Łódź, Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin czy pod względem organizacyjnym Dolcan Ząbki, to wiele musiałoby się w klubie zmienić.

Baniak ma kontrakt z Wartą do końca roku. - Po 19 września [trener miał wtedy drugi zawał serca - red.] wiele rzeczy sobie przemyślałem. Jeżeli mam tu zostać i na przemian cieszyć się jednym przypadkowym zwycięstwem czy tłumaczyć z porażek i to ma tak trwać i trwać, to taka praca mnie nie interesuje - mówi.

Jednocześnie jednak dodaje, że chciałby odnieść w Wartą sukces. - Jeżeli wygramy te trzy ostatnie mecze, to trzeba będzie łapać szansę. Wykorzystać koniunkturę i nie czekać ani chwili dłużej. Znicz Pruszków nie wykorzystał wiosną swojej szansy i teraz ma problemy. Właśnie przegrał 0:7 z Widzewem - mówi Baniak i wylicza, co - jego zdaniem - jest potrzebne, by Warta wiosną liczyła się w wyścigu o ekstraklasę. - Dwa obozy zimą, w trakcie których mądrze przygotujemy zespół pod względem motorycznym. Nie jakiś przypadkowy, pięciodniowy obóz i do tego bieganie nad Wartą - mówi szkoleniowiec. - Ponadto transfery. Nie kosmetyka zespołu, ale prawdziwe wzmocnienia. Wiadomo, że Warta nie płaci za piłkarzy, ale jesteśmy w stanie ściągnąć dwóch bocznych obrońców i napastnika, który mógłby rywalizować z Marcinem Klattem.

- Musi się też pojawić system premiowania, nagrody za ewentualny awans, czyli tego wszystkiego, czego teraz nie ma, bo nikt nie myślał o tym przed sezonem, że możemy być tak wysoko - mówi trener. - To jest możliwe, mimo że Warta jeszcze boryka się z problemami. Klub pierwszoligowy dopiero się tu tworzy, ale jest zapał ludzi. Pojawienie się nowych sponsorów, to pierwsze sygnały, że od piłkarza zacznie się wymagać, bo nie może być tak, że trener nie ma instrumentu do ukarania np. Błażeja Jankowskiego [dostał już w tym sezonie trzy czerwone kartki - red.]. Koniec z zasadą: "robimy, co chcemy, a może wygramy". Jeśli te zmiany nastąpią, to ja w to wchodzę.

Wspomniane trzy mecze wyjaśnią też, co z obecnym zespołem. - Stworzyliśmy w 2,5 roku fajną grupę. Latem przyszła gwiazda, czyli Piotr Reiss. Jest zespół, który ma wszystko: młodzież, grupę środka i gwiazdy, które decydują o obliczu zespołu - wymienia Baniak. - Jeżeli nie będziemy bić się o awans, kilku tych piłkarzy może odejść. Wielu trenerów pyta mnie o konkrety, kto ma do kiedy kontrakt, czy będzie mógł zmienić klub. Warta przyjęła, że nie będzie przeszkadzała piłkarzom i ci będą mogli bez problemu odejść, mając w perspektywie lepsze zarobki i grę w ekstraklasie. Trzeba się będzie zastanowić, czy warto rozbijać tę grupę.

Baniak podkreśla wreszcie, że jego zawodnicy, dzięki wygranym, mogą postawić pod ścianą przełożonych i władze Poznania. - Będziemy walczyć i nie będziemy się oglądali na to, czy klub jest gotowy do awansu. Zostawmy to innym - twierdzi. - Jeśli nie będziemy mieli zadaszonej trybuny, to już za rok nie dostaniemy licencji na grę w pierwszej lidze, nie mówiąc o ekstraklasie. Trenerzy, którzy tu przyjeżdżają, jak ostatnio Ryszard Komornicki, myślą, że nasze główne boisko, to jest tylko boisko treningowe i zaraz pójdziemy gdzieś grać mecz. Mówię im: "nie, tak nie jest."

- Prezydent Ryszard Grobelny może nam powiedzieć, żebyśmy grali na Stadionie Miejskim. Możemy iść, ale my się tu czujemy dobrze, tu chcemy grać - mówi Baniak. - Do budynku klubowego może w każdej chwili przyjść specjalista od BHP i natychmiast zamknie budynek, bo przy dobrych ulewach, czy śniegu, grozi nam zapadnięcie się dachu. Tu nie ma warunków do odnowy biologicznej, do trenowania. Juniorzy nie mają gdzie ćwiczyć, bo na ich boisku treningowym stoją teraz samochody. Sprzedaje się tam kwiaty, bo obok jest giełda kwiatowa - wymienia trener. - Miasto nie da nam pieniędzy na działalność, ale może przychylniejszym okiem spojrzeć na infrastrukturę. Przecież, gdyby ludziom nie padało na głowę, to na meczach byłoby ich jeszcze więcej.

Podziel się

I liga - tabela

lpdrużynampkt.br
1Piast Gliwice336154-40
2Zawisza Bydgoszcz335947-36
3Pogoń Szczecin335852-30
4Kolejarz Stróże335638-32
5Termalica Bruk-Bet Nieciecza335542-26
6Bogdanka Łęczna335350-37
7Arka Gdynia335150-39
8Ruch Radzionków334845-46
9Flota Świnoujście334641-42
10Warta Poznań334541-33
11Olimpia Grudziądz334043-41
12Sandecja Nowy Sącz333942-46
13Dolcan Ząbki333940-50
14GKS Katowice333833-38
15Wisła Płock333436-47
16Polonia Bytom333335-51
17KS Polkowice333040-62
18Olimpia Elbląg332131-64

  • awans do Ekstraklasy
  • spadek