POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ! Nie było jednak łatwo. Wydawało się, że niebo nie przestanie zrzucać śniegu na boisko ze sztuczną trawą przy poznańskiej Cytadeli. Goście musieli zaufać zapewnieniom, że pod białą pokrywą faktycznie są plastikowe źdźbła. Zanim dotarli na plac z 45-minutowym spóźnieniem, murawę odśnieżył kierowca zmyślnego suzuki z doprawionym pługiem. Padało jednak tak bardzo, że przed meczem murawa znów była całkowicie biała. Za łopaty złapali trener Warty Jarosław Araszkiewicz i jego asystent Czesław Owczarek - usunęli puch tak, że widać było chociaż linie na boisku. W tych warunkach nie zanosiło się na mecz piłkarski z prawdziwego zdarzenia, a jednak do przerwy było na co popatrzeć. W drugiej części mecz był o wiele gorszy.
Zieloni już nie są tą samą drużyną, która jeszcze dwa tygodnie temu bezradna przegrywała z drugoligową Chojniczanką
Chojnice. - Wstydziłem się wtedy za mój zespół - wyznał szkoleniowiec. Teraz jego zawodnicy od razu wzięli inicjatywę w swoje ręce i zanim wszyscy piłkarze zdążyli dotknąć piłkę, Warta mogła prowadzić. Już w pierwszej minucie Paweł Piceluk dwa razy z bliska kopnął futbolówką w bramkarza. - Trudno było tych sytuacji nie wykorzystać, a jednak udało mu się nie strzelić - skwitował Jarosław Araszkiewicz.
Warta miała dużą przewagę, utrzymywała się przy piłce, choć na twardym i nierównym śnieżnym placu wydawało się to niebywale trudne. Jedyną bramkę wbiła dopiero w 38. minucie - po precyzyjnym strzale z dystansu w wykonaniu Alaina Ngamayamy.
W ogóle poczynania ofensywne Zielonych mogły się podobać, ale poznaniacy znów byli nieskuteczni. Zawodził Paweł Piceluk, któremu trener jeszcze w trakcie gry wyrzucał, że ''robi stratę za stratą''. - Podejmował złe decyzje. Miał olbrzymią chęć gry, ale wybierał złe warianty gry, zamiast podawać, kiwał i odwrotnie - tłumaczył Jarosław Araszkiewicz.
Młodszego kolegę wziął nieco w obronę Piotr Reiss. Jeszcze na boisku podpowiadał m.in. Pawłowi Picelukowi i Adamowi Mójcie, co powinni zrobić w danej akcji. - Mamy młody zespół złożony z perspektywicznych, ale póki co niedoświadczonych graczy - tłumaczył Piotr Reiss. - Oni umiejętności mają, ale na tym poziomie liczą się jeszcze pomysł i umiejętności taktyczne. Sparingi są po to, by je podnosić.
Swych umiejętności w Warcie nie podniesie już Damian Zawadzki. Klub rozwiązał kontrakt z rezerwowym obrońcą, który trafi prawdopodobnie do Świtu Nowy Dwór.
Warta
Poznań - Chrobry Głogów 1:0 (1:0)
Bramka: Alain Ngamayama (38. min, po podaniu Bereszyńskiego)
Warta: Słowik (46. Radliński) - Białożyt (46. Wichtowski), Jasiński, Sobieraj (46. Otuszewski), Mójta - Bartkowiak (46. Grzeszczyk) - Magdziarz (46. Jakóbowski), Ngamayama, Reiss (62. Piceluk), Piceluk (46. Ciarkowski) - Bereszyński (46. Giel).