Zespół "Zielonych" zostanie zimą solidnie przebudowany. Z drużyną pożegnał się już Grzegorz Szamotulski, a pięciu innych zawodników ma sobie znaleźć nowe kluby. To Maciej Scherfchen, Michał Goliński, Krzysztof Gajtkowski, Paweł Sasin i Mariusz Ujek. Trener Jarosław Araszkiewicz stanowczo podkreśla, że ci zawodnicy w Warcie już nie zagrają. Umowy z klubem mają jednak do czerwca 2012 roku. Teoretycznie więc mogą chcieć je wypełnić. - Nie sądzę, żeby chcieli zostać w Warcie tylko po to, by pobierać
pensje - mówi jednak Izabella Łukomska-Pyżalska. Twierdzi, że w przeciwnym razie znajdzie sposób na to, by nakłonić całą piątkę do odejścia już zimą. Nie chce jednak zdradzić, co to miałaby być za metoda.
Wszyscy wymienieni gracze stali się kozłami ofiarnymi w Warcie. Łączy ich to, że trafili do Poznania jako gwiazdy z przeszłością w ekstraklasie, mieli wysokie kontrakty, a bardzo rozczarowywali na boisku. Trener Araszkiewicz mówi obrazowo: - Mieli ciągnąć ten wózek, a wyszło na to, że przyszli tylko ciągnąć kasę. Teraz kominów płacowych już nie będzie.
Dodaje też, że to wcale nie musi być koniec zwolnień w przerwie zimowej: - Pozostali zawodnicy pojadą na obóz, ale po nim możemy jeszcze podziękować trzem-czterem graczom. Po prostu nie lubię przebywać w grupie malkontentów. Obserwowałem Wartę już wcześniej i wiem, jak wyglądały jej mecze. Teraz nie będę miał skrupułów.
Władze Warty nie chcą już popełnić drugi raz takiego błędu i teraz chcą zatrudnić graczy z innego klucza. - Potrzebujemy piłkarzy, którzy będą wojownikami. Którzy będą chcieli rozwijać się, podnosić swoje umiejętności. Wtedy zyskają oni, ale zyska też Warta - mówi Łukomska-Pyżalska.
Prezes "Zielonych" odpiera argumenty, że zespół grał poniżej oczekiwań, bo ciążyła na nim zbyt duża presja awansu do ekstraklasy. - Ja lubię wyzwania i one mnie motywują, a nie zniechęcają - twierdzi. - Ale może z piłkarzami jest inaczej? - zastanawia się i na wszelki wypadek zapowiada, że teraz nie postawi przed zespołem konkretnego zadania do wykonania: - Chcę, żeby zespół grał solidnie, żeby był skuteczny, ma zdobyć więcej punktów niż dotychczas - mówi Łukomska-Pyżalska.
Trener uściśla: - Zależy mi na tym, żeby kibice przychodzili na stadion nie dlatego, że bilety są za darmo, ale dlatego, że Warta gra na nim ładnie i ofensywnie.
Poznański klub nie ogłosił, ile pieniędzy chce przeznaczyć na nowych graczy. - Potrzebujemy wzmocnień na pięć pozycji. Część kandydatów ma kontrakty do końca roku, więc nie chcę mówić, kto to jest, żeby nie mieli problemów w swoich klubach - tłumaczy trener.
Zdradził też, że coraz bliżej
gry w Warcie jest Łukasz Grzeszczyk z Widzewa
Łódź, a w środowych testach obiecująco wypadł też Dawid Mieczkowski, bramkarz z Okocimskiego Brzesko.