We wtorek po treningu we Wronkach Jose Bakero pierwszy raz odkąd jest trenerem Lecha nie chciał rozmawiać z mediami. W czwartek rano pojawił się jednak na konferencji prasowej i odpowiedział na wszystkie pytania dziennikarzy. Powiedział między innymi...
O porażce z Bełchatowem i systemach gry Państwo mogą mnie krytykować za to, w jaki sposób
gra drużyna, ale trudno powiedzieć, że nie szukamy różnych rozwiązań taktycznych. Kiedy tutaj przychodziłem, krytykowano mnie za to, że wygrywałem tylko 1:0. Potem powiedziałem, że zmienimy system na 4-3-3 i nikt w to nie wierzył. W tym systemie sezon zaczęliśmy bardzo dobrze. Teraz ze względu na to, jakich mamy zawodników, musi szukać innych rozwiązań i staramy się to robić. Nie jestem osobą, która przyszła do Polski, by grać jak Beenhakker czy jak
Barcelona, mam swój model
pracy, ale przyszedłem przystosować się do warunków.
W meczu z Bełchatowem drużyna starała się wykonać to, nad czym pracowaliśmy w okresie przygotowawczym. Niektórzy dziennikarze, którzy byli w Hiszpanii i widzieli naszą grę w tym systemie, wiedzą, że wyglądało to nieźle. W piątek niektórzy zawodnicy przyspieszali wybory na boisku, chcieli zrobić więcej niż powinni i byli nie w tych strefach, gdzie nie powinni.
Przeciw GKS zaczęliśmy w systemie 4-3-3, potem Możdżeń i Kriwiec zamienili się stronami, a w przerwie byłem zmuszony zmienić Huberta Wołąkiewicza, bo arbiter odgrażał się, że go wyrzuci z boiska. Semir Stilić po wejściu zaczął jako skrzydłowy, a potem zszedł do środka i przeszliśmy na 4-2-3-1.
O postępach w grze To czego brakowało, to przekonanie i pewność siebie. O tym rozmawialiśmy codziennie w tym tygodniu. Moim zdaniem ostatni mecz jesienny z Zagłębiem Lubin kontrolowaliśmy mniej niż ten z GKS. Różnica jest taka, że wtedy padły trzy gole, a teraz przy trzech sytuacjach nie padł żaden.
Czy drużyna robi postępy? W zeszłym sezonie nie graliśmy zbyt dobrze, ale w tym jest o wiele lepiej, jednak zdecydowanie za dużo punktów sprezentowaliśmy rywalom.
O swojej pozycji w Lechu Czy spotkanie z Ruchem to dla mnie być albo nie być? Praktycznie od kiedy tutaj jestem, prawie każdy mecz jest dla mnie o być albo nie być. W pracy trenera, a także w życiu nigdy nie wiesz do końca, co się może wydarzyć. Ja nie mam wpływu na doniesienia medialne, jakie pojawiły się w ciągu tygodnia. Nigdy nie myślę: ''jutro może być moim ostatnim dniem''. Dzisiaj nadal tu jestem, więc rozumiem, że nadal mam poparcie klubu. Moim celem jest spotkanie z Ruchem, nie straciłem w tym tygodniu ani minuty niż na to, jak rozwiązać sprawę najbliższego spotkania. Mówię szczerze.
Ostatni raz rozmawiałem z właścicielem klubu przed obozem w Hiszpanii. W tym tygodniu nie było żadnego spotkania, żadnego oficjalnego spotkania z władzami.
Kibice kupią taczkę, by wywieźć Bakero? Hiszpan nie ma do nich pretensji za ostatni mecz