Na razie Hiszpan pracuje z drużyną. Nie w
Poznaniu, ale we Wronkach, dokąd lechici jeżdżą trenować w ostatnich dniach. Przygotowania do piątkowego meczu z Ruchem Chorzów też są ułożone według planu Jose Bakero. Pojedynek przy ul. Cichej ma być starciem o być albo nie być Hiszpana w Lechu -
tak przynajmniej sugeruje "Przegląd Sportowy". Porażka z Ruchem będzie oznaczała dymisję trenera.
Problem w tym, że Jose Bakero dostał już jedno ultimatum od właściciela klubu Jacka Rutkowskiego. Jeden z punktów tego ultimatum wykluczał poniesienie przez Lecha porażki w którymś z trzech pierwszych meczów ligowych w tym roku. Od piątku wiemy, że Hiszpan tego warunku nie spełni.
Prezes Lecha
Poznań Karol Klimczak w poniedziałek odmówił komentarza do sytuacji, w której znalazł się trener. We wtorek przed południem zbierze się jednak zarząd klubu. Trudno sobie wyobrazić, by szefowie "Kolejorza" nie zajęli się kwestią przyszłości Jose Bakero na ławce trenerskiej poznańskiej drużyny.
Lech sonduje rynek w poszukiwaniu następcy Bakero. Jacek Rutkowski odzyskałby część sympatii widowni, gdyby zatrudnił Czesława Michniewicza, jednego z ulubieńców poznańskich fanów. Według nieoficjalnych informacji niedawny szkoleniowiec Jagiellonii
Białystok jest jednym z trzech kandydatów, których zatrudnienie rozważa "Kolejorz". Numerem jeden jest oczywiście
Michał Probierz, bezrobotny dziś były szkoleniowiec Jagiellonii i Arisu Saloniki.
Zupełnie zaskakującą kandydaturą jest osoba 59-letniego Tadeusza Pawłowskiego, byłego reprezentanta Polski i snajpera Śląska
Wrocław, który dziś mieszka w Austrii i pracuje tam z młodzieżą.