- Jeszcze przed urlopami spotkaliśmy się z Vojo i jego agentem. Powiedzieliśmy im, że jeśli piłkarz chce zostać gdzieś wypożyczony, droga wolna - mówi dyrektor sportowy Lecha Andrzej Dawidziuk. Ubiparip od razu odrzucił tę propozycję. - Miałem jakieś pytania i oferty, ale od razu powiedziałem "nie". Przyszedłem do Lecha po to, by wywalczyć sobie miejsce w składzie. I tak łatwo się nie poddam - mówi Serb.
Ubiparip jest od roku piłkarzem Lecha, w tym czasie nie pokazał nic, co pozwalałoby nie nazywać jego transferu kompletnym niewypałem. Grał mało, w zaledwie jednym meczu - w poprzednim sezonie ze Śląskiem
Wrocław (2:2) zagrał nieźle. Teraz wygląda jednak na to, że jego sytuacja uległa małej poprawie. Trener Jose Bakero w sparingach ustawia Serba na skrzydle, gdzie te rywalizuje z Aleksandarem Tonewem, Semirem Stiliciem i Bartoszem Ślusarskim. - Moje ulubione miejsce na boisku to wysunięty napastnik. Ale tam gra Artjom Rudniew. Na skrzydłach też się jednak czuję nieźle - mówi Ubiparip.
Wiosenne mecze mają dać odpowiedź na pytanie, czy młody Serb zostanie w
Poznaniu na dłużej. - Latem będę się zastanawiał nad tym, co dalej. Na razie walczę, bo w Poznaniu podoba mi się stadion, klub i kibice. Bardzo chciałbym tu zostać, ale by tak się stało, muszę wywalczyć sobie miejsce w składzie - informuje Vojo Ubiparip, który przez ostatni rok może nie został lepszym piłkarzem, ale za to całkiem nieźle nauczył się języka polskiego.