Do półtoragodzinnego spotkania zorganizowanego przez Stowarzyszenie "Wiara Lecha" doszło w trudnym czasie dla klubu. Kibice nie mogą doprosić się o odpowiedź na list, który wysłali do właściciela Lecha Jacka Rutkowskiego, a w którym to liście wyrażali swoje zaniepokojenie tym, co dzieje się przy Bułgarskiej.
Oliwy do ognia dolał jeszcze wiceprezes klubu Arkadiusz Kasprzak, który w rozmowie z dziennikarzem portalu Weszlo.com lekceważąco wypowiadał się o samym liście, sugerował, że jest napisany w dniu rozpoczęcia sprzedaży karnetów po to, "by zrobić jakiś bigos". Insynuował też, że kibicom w całym proteście chodzi o pieniądze.
Nazajutrz po ukazaniu się tekstu wiceprezes Kasprzak na oficjalnej stronie klubu ubolewał nad tym, jak jego wypowiedź "została odebrana przez czytelników". "Zapewniam, że nie było moją intencją obrażenie kibiców, lecz wręcz przeciwne, podkreślenie roli, jaką pełnią w budowaniu Lecha Poznań" - przeczytali też fani na Lechpoznan.pl.
W środę wieczorem Arkadiusz Kasprzak był jednym z przedstawicieli Lecha podczas rozmowy z kibicami. Byli tam też prezes klubu Karol Klimczak i Piotr Rutkowski, syn właściciela "Kolejorza", który pełni funkcję wiceprezesa ds. sportu. Spotkanie było zamknięte, wstęp mieli tylko "merytorycznie przygotowani" użytkownicy forum "Wiary Lecha".
"W moim odczuciu, było to najbardziej konkretne, a przez to najlepsze spotkanie zarządu z kibicami na jakich byłem (a byłem prawie na wszystkich, o ile nie na wszystkich)" - pisze na forum Jarosław Pucek i relacjonuje, co kibice usłyszeli w sprawie przyszłości Jose Bakero: "(...) trener już nie ma czasu, ma mieć wyniki. Klub stworzył mu niemal cieplarniane warunki, więc teraz oczekują rezultatu. Z tego co wyraźnie padło, nie ma już mowy o budowaniu, bo rok z kawałkiem to wystarczająco dużo".
Z innych relacji wynika ponadto, że szefowie Lecha przyznali, że w niewłaściwy sposób pożegnali się z Piotrem Reissem i Bartoszem Bosackim. Przeprosili też kibiców za to i dodali, że Piotr Reiss ma otrzymać propozycję
pracy w Lechu po zakończeniu kariery sportowej.
- Pochodzę z okolic stadionu, prawie się tam wychowałem i do dziś mieszkam w jego pobliżu. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że Lech na zawsze jest moim sercu, więc, jeśli byłaby taka propozycja, na pewno bym ją rozważył - mówi blisko 40-letni dziś piłkarz Warty
Poznań. Twierdzi, że choć ma dyplom trenera, widziałby się w "strukturach organizacyjnych" klubu z Bułgarskiej. - Uważam, że nie tylko byłem przy piłce przez tyle lat, ale też znam się na niej. Mam wiedzę zdobytą na boiskach polskich i zagranicznych i, jeśli byłoby mi dane, chciałbym ją wykorzystać w Lechu - tłumaczy Piotr Reiss.
Przedstawiciele Lecha zapewnili też na spotkaniu, że wiosną spotkają się z kibicami także po to, by omówić sprawę muzeum klubowego - nie wirtualnego, które zostało niedawno otwarte, ale takiego tradycyjnego, na stadionie. Poinformowano też m.in., o tym, że Tomasz Bandrowski, który podpisał umowę z Jagiellonią
Białystok, może po sezonie wrócić do Poznania.
- Ta rozmowa była potrzebna nam wszystkim i myślę, że mimo wielu emocji była bardzo szczera. Sądzę, że pewne kwestie sobie wyjaśniliśmy. Jako zarząd podjęliśmy szereg zobowiązań wobec klubu, kibiców, ale także samych siebie, które zamierzamy zrealizować i które już realizujemy. Mamy świadomość, że już po zakończeniu sezonu będziemy z nich rozliczani - skomentował spotkanie na oficjalnej stronie prezes Karol Klimczak.