Pod koniec września wystartuje Akademia Reissa, szkółka piłkarska dla dzieci od 5 do 11 lat. - Po dziesięciu dniach od ogłoszenia naboru mamy ponad 150 chętnych - mówi Piotr Matecki, menedżer projektu.
Były wieloletni kapitan Lecha
Poznań, a obecnie lider pierwszoligowej Warty Poznań, wspominał o pomyśle założenia akademii wiele razy. - Zawsze podkreślałem, że po zakończeniu kariery chciałbym założyć szkółkę, w której mógłbym przekazywać młodzieży swoje doświadczenie, służyć pomocą, uczyć tajników gry - opowiada Reiss. - Latem zrobiliśmy akcję "Sportowe Wakacje", które wypadły fajnie, a rodzice i dzieci byli bardzo zadowoleni. Poszliśmy więc za ciosem i uznaliśmy, że nie można zwlekać, mimo że wciąż jestem zawodnikiem Warty i nie mogę poświęcić szkółce tyle czasu, ile bym chciał. Bo oczywiście chcę uczestniczyć w zajęciach z dziećmi, we wszystkich akademiach, we wszystkich grupach wiekowych.
Na razie takie akademie będą cztery: w Baranowie, Plewiskach, Luboniu i Kórniku. - Chcemy też otworzyć akademię w
Poznaniu, zastanawiamy się nad lokalizacją. Na razie jednak wybieramy gminy, w których są odpowiednie obiekty sportowe, a nie ma piłki młodzieżowej na odpowiednim poziomie - wyjaśnia Matecki. Reiss dodaje: - Wielu poznaniaków wyprowadza się z miasta do sąsiednich gmin. Chcemy dać tamtym dzieciakom możliwość nauki gry w piłkę.
W czym akademia Reissa ma się różnić od istniejących już szkół piłkarskich? - Pierwsza rzecz to nabór. Wiemy, jak to wygląda w klubach. Jeśli ktoś waży kilka kilogramów za dużo, albo jest za niski, obleje testy sprawnościowe lub szybkościowe, to się mu dziękuje - opowiada Matecki. - Według tych kryteriów to Leo Messi nie załapałby się do polskiej szkółki, bo był mały i grubiutki. A dzisiaj jaki z niego piłkarz!? My przyjmiemy każdego - zapewnia Reiss. Oczywiście nie za darmo. - Jeśli Polak dostaje coś za darmo, to tego nie szanuje - mówi piłkarz. Opłata za naukę w jego szkółce ma wynosić ok. 100 zł miesięcznie. - W większych klubach za dziecko płaci się ok. 120 zł, w mniejszych 50-60 zł. Chcemy to wypośrodkować - objaśnia Matecki i podkreśla: - Będziemy mieli program pomocy dla dzieci z biednych rodzin.
Akademia ma też kłaść nacisk na wyszkolenie techniczne. To także novum. - Jeśli porównać dorosłych piłkarzy naszych i np. Włochów czy Hiszpanów, to niestety najbardziej odstajemy od nich pod względem techniki - mówi Reiss. - Na technice więc chcemy się skupić, a nie na rywalizacji. To, jakich mamy dziś piłkarzy, to problem systemu szkolenia. Dzieci i młodzieży nie uczy się odpowiedniego podejścia do sportu, odpowiedniej mentalności. Liczy się tylko maksymalna rywalizacja, podczas gdy na Zachodzie ta rywalizacja zaczyna się dopiero od 12. roku życia.
Żeby dobrze nauczyć dzieci kopać piłkę, potrzebne są dobre, równe boiska. Uczniowie w szkółce Reissa będą mieli do dyspozycji "orliki", a w przyszłości także pełnowymiarowe boiska ze sztuczną trawą. Zajęcia będą popołudniami, dwa-trzy razy w tygodniu. - Dzieci będą miały zapewnioną opiekę medyczną w klinice Rehasport. Zostaną tam przebadane - opowiada Matecki. - Przy okazji chcemy też uczyć zdrowego trybu życia sportowca. Na początku raczej rodziców. Dziecko nie zawsze zapamięta, co może jeść, a czego powinien unikać, natomiast rodzic na pewno tak - mówi Matecki.
Akademia Reissa chce zatrudniać trenerów, którzy mają za sobą staże zagraniczne. Będą w niej pracowali według ustalonego systemu szkolenia, jednakowego dla wszystkich akademii. - Współpracujemy już z jednym z trenerów reprezentacji młodzieżowej, który ma niesamowite doświadczenie. Chcemy to wykorzystać - podkreśla Matecki. - Zajęcia w wielu szkołach często wyglądają tak: macie tu piłkę i grajcie. My chcemy zrobić coś bardziej profesjonalnego i mam nadzieję, że nam się uda - mówi Reiss, który do nowej roli przygotowywał się od dawna. Ostatnio był na stażach w Manchesterze United,
Chelsea Londyn. Na pomysł otwarcia szkoły wpadł jednak, gdy był graczem Herthy
Berlin. - Poza boiskiem miałem wtedy dużo czasu, więc mogłem obserwować, jak funkcjonuje taki system szkolenia, dużo rozmawiałem na ten temat - wspomina. Dziś podobną szkółkę, jaką zakłada Reiss, ma Rene Tretschok. - Graliśmy razem w Hercie, a to zawodnik, który wygrywał Ligę Mistrzów z Borussią Dortmund - uściśla Reiss i nie ukrywa, że drużyny z jego szkółki będą miały okazje do wyjazdów na zagraniczne turnieje. Na początek pewnie do Niemiec.
Na co dzień jednak zespoły Akademii Reissa mają grać mecze między sobą, w czymś na kształt wewnętrznej ligi. - Jeszcze nie zastanawialiśmy się, co będzie z dziećmi, które skończą naszą akademię. Może przejdą do miejscowych klubów, może do innych - twierdzi Matecki. Piotr Reiss: - Chcemy wychowywać przez sport, a jeśli ktoś wyrośnie w przyszłości na dobrego piłkarza, to będziemy z tego dumni.