Trawa na stadionie przy Bułgarskiej jest w fatalnym stanie i nadaje się do wymiany. Tej jednak do połowy września na pewno nie będzie. Trener "Kolejorza" Jacek Zieliński jest zdenerwowany: - W kluczowych o wejście do Ligi Mistrzów spotkaniach będziemy grać na kartoflisku
Na pierwszy rzut oka nie jest źle - trawa rośnie na stadionie, jest zielona. - Ale to tylko na pierwszy rzut oka. Tam jest pełno dziur, są miejsca, w których stoi woda. Murawa jest w fatalnym stanie - narzeka trener piłkarzy Lecha Jacek Zieliński. Tymczasem przed Lechem najważniejsze mecze od kilkunastu lat: środowy rewanż ze Spartą Praga w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, potem w drugiej połowie sierpnia kolejny mecz pucharowy decydujący o awansie do Ligi Mistrzów bądź Ligi Europejskiej. - Te mecze rozegramy na kartoflisku, a to miasto i ten stadion zasługują na porządną trawę - mówi trener.
Trawa była ostatnio wymieniana cztery miesiące temu. I już jest do niczego. - Przypominam, że stadion to plac budowy. Na trawę lecą zanieczyszczenia, pył czy farby. To nie są optymalne warunki do wegetacji - mówi wicedyrektor zarządzających stadionem Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji Maciej Mielęcki. - A na razie trawa jest chora, ma słabe korzenie. Została opryskana, ścięta, nawieziono na nią piasek. To powinno trochę pomóc - dodaje.
- Budowa nie zaszkodziła jej w takim stopniu jak złe zaprojektowanie stadionu - uważa Grzegorz Szulczyński z firmy Greenboss, która kładła trawę na Bułgarskiej. - Płyta boiska jest zbyt słabo doświetlona, ale to nie największy problem. O wiele bardziej szkodzi brak wentylacji. Na stadionie brakuje przeciągów - uważa. - Zgadza się, brak wentylacji jest problemem - przyznaje Mielęcki.
Na tej fatalnej trawie zostaną rozegrane jeszcze cztery mecze Lecha (dwa ligowe i dwa w europejskich pucharach) oraz cztery mecze również korzystającej ze stadionu Warty Poznań. Dopiero później, już po koncercie Stinga otwierającym stadion, ma zostać wymieniona. Miasto chce, żeby za tę operację zapłacił organizator koncertu. Wymiana trawy kosztuje ok. 400 tys. zł.
Później nie będzie lepiej. - Na dużych, zadaszonych stadionach piłkarskich trawę wymienia się nawet trzy razy w roku. Musimy wkalkulować to w koszty użytkowania - nie ukrywa dyrektor Mielęcki. - Gdy zakończy się budowa, spotkamy się ze specjalistami i wybierzemy taką mieszankę traw, która w tych trudnych warunkach będzie sobie radziła najlepiej - dodaje.