Tydzień temu przed meczem w Baku poznańscy kibice mogli czuć się trochę niepewnie. Inter na eliminacje Ligi Mistrzów sprowadził bowiem kilku piłkarzy obytych w europejskich rozgrywkach, a postawa Lecha w sparingach w Austrii nie napawała optymizmem. "Kolejorz" wygrał w stolicy Azerbejdżanu skromnie, ale zasłużenie.
Dzięki temu przed rewanżem poznańscy piłkarze wypowiadają się o rywalach z szacunkiem, ale jednocześnie z pełną świadomością, że są od nich lepsi. - Myślę, że udowodnimy, że jesteśmy zespołem lepszym - mówi kapitan Bartosz Bosacki. Pytany o to, czy jest już spokojny o awans, odpowiedział jednak: - Uspokoję się dopiero po ostatnim gwizdku sędziego.
Po zakończeniu spotkania głowy piłkarzy będzie już prawdopodobnie zaprzątać tylko Sparta Praga. - Póki co jednak myślimy tylko o Interze - zapewnia
Sławomir Peszko. Skrzydłowy Lecha nie wyobraża sobie, by jego zespół w dzisiejszym meczu tylko bronił zaliczki z Baku. - Na swoim stadionie zawsze gramy ofensywnie, tak będzie i teraz. Ograniczenie się do obrony zwycięstwa 1:0 mogłoby się źle skończyć - dodaje.
O takim fatalnym dla Lecha scenariuszu ciągle marzy trener Interu Kachaber Cchadadze: - Mamy nadzieję, że dojdzie do naszego meczu ze Spartą Praga - mówi Gruzin. Jego wypowiedzi nie są już jednak tak buńczuczne, jak zaraz po ostatnim gwizdku meczu w Baku: - Od początku faworytem rywalizacji był Lech i w pierwszym meczu to potwierdził. Skorzystał ze swojej szansy, czego my nie zrobiliśmy. Teraz mamy zamiar odwrócić tę sytuację - zapowiada Cchadadze. Jak to osiągnąć? - Będziemy grali siłowo - ucina krótko pytanie o taktykę.
Szkoleniowiec nie chciał wskazać najlepszego piłkarza Lecha (pochwalił tylko Artura Wichniarka za strzelenie gola), za to wprost nazwał, kto zawiódł jego oczekiwania w Baku. - Bramkarz. Nie był wystarczająco skoncentrowany przy akcji, po której padła bramka. Powinien zagrać lepiej - mówi Cchadadze, który zapowiedział zmiany w składzie na mecz rewanżowy.
Sam bramkarz Georgi Lomaia tak opowiada o jedynym golu pierwszego meczu w serwisie Azerisport.com: - Obrona popełniła błąd. Ja tez mogłem uratować zespół, ale rywal mnie zaskoczył - opowiada. Lecha nieco lekceważy. - Bez przesady z tym Lechem. Zwykły, średni, europejski klub. Nic wielkiego w nim nie widzę - mówi.
W Lechu zabraknie dziś niezgłoszonego do tej rundy Joela Tshibamby. Wobec kontuzji Tomasza Bandrowskiego, jego miejsce w składzie prawdopodobnie zajmie Ivan Djurdjević - Nie wiem tego na pewno, ale chyba tak będzie - mówi Serb.
Bandrowski może nie zagrać w obu spotkaniach następnej rundy, prawdopodobnie ze Spartą Praga. Czesi podali wczoraj, że pierwszy mecz z Lechem (lub Interem) odbędzie się we wtorek 27 lipca o godz. 20.30.