Kontuzja Bandrowskiego wygląda dość poważnie. - Tomek ma problem z kolanem. Dokładnie to więzadła poboczne. To bolesna kontuzja i jej leczenie wymaga czasu, którego my za wiele nie mamy - mówi trener "Kolejorza" Jacek Zieliński. - To znaczy, że Tomek na pewno nie zagra w środowym rewanżu z Interem Baku, a prawdopodobnie straciliśmy go też na oba mecze ze Spartą Praga.
O ile, oczywiście, do nich dojdzie - należy za każdym razem dodać, co akurat trener Lecha precyzyjnie czyni. Wie, że niezbyt grzecznie byłoby teraz wypowiadać się o Sparcie Praga jako kolejnym rywalu Lecha w Pucharze Europy, skoro azerski Inter Baku jeszcze nie został wyeliminowany. Trener Zieliński woli się więc nie wypowiadać. - Co nie znaczy, że w ogóle odpuściliśmy Spartę Praga - mówi. - Przeciwnie. Analizujemy ją dokładnie. Widzieliśmy jej ostatni mecz z Hradec Kralove [sensacyjna porażka prażan 1:2 - przyp. red.] - Obejrzałem też już na
DVD sześć spotkań Sparty Praga z kwietnia i maja. To bardzo dobry przeciwnik, co nie znaczy, że nie do przejścia. Proszę mi wierzyć, że fakt, iż nie wypowiadamy się na temat Sparty, nie znaczy, że się już teraz nie przygotowujemy.
Szkoleniowiec Lecha broni dziwnego systemu losowania kolejnych rund pucharowych, zanim rozstrzygnięta zostanie poprzednia runda. -
UEFA poszła na rękę klubom, by miały więcej czasu na przygotowania i aby mogły już teraz gromadzić informacje o przeciwniku. Oto chyba chodzi.
Liga Mistrzów to zbyt poważna sprawa, by na trzy dni przed meczem dowiadywać się, z kim gramy - mówi. Także Sparta Praga nie dokończyła swej rywalizacji w drugiej rundzie, w której wygrała na wyjeździe 3:0 z łotewskim Metalurgsem Lipawa.
Właśnie z Łotwy pochodzi kolejne wzmocnienie "Kolejorza" - napastnik
Artjoms Rudnevs, kupiony za 400 tys. euro. Wczoraj trenował z Lechem, ale w meczu z Interem Baku mu nie pomoże. W starciu ze Spartą Praga (o ile do niego dojdzie) - także nie. Zagrał już bowiem w pucharach w barwach węgierskiego TE Zalaegerszeg i nowy klub może reprezentować dopiero od fazy grupowej. - Poza tym Rudnevs ma za sobą dopiero dwie jednostki treningowe w okolicach meczu towarzyskiego z Rosenborgiem Trondheim - przypomina trener Zieliński. Mecz ten odbył się pod koniec czerwca, a Rudnevs w nim zagrał. Odtąd ciągnęła się sprawa jego pozyskania. Teraz Łotysz musi popracować nad tym, by wkomponować się w zespół Lecha, który nagle ma aż pięciu napastników! - O ile policzymy leczącego kontuzję Krzysztofa Chrapka - mówi trener Zieliński. - Mamy przynajmniej konkurencję. Jesteśmy przygotowani na rotacje, które mogą się zdarzyć, gdy będzie dużo spotkań. Poza tym o Stiliciu i Kriwcu też mówiono, że nie mogą grać razem. A mogą.
Poza Chrapkiem, Tomaszem Mikołajczakiem (- Na pewno go nie wypożyczymy - mówi trener Zieliński) i Rudnevsem są jeszcze Joel Tshibamba i Artur Wichniarek. On też musi się wkomponować w zespół Lecha i dzięki temu ma z trenerem Zielińskim wspólne hobby. To... oglądanie DVD.
Trener Lecha śledzi grę kolejnych rywali, a Wichniarek - grę Lecha, tę z wiosny. Ogląda ją, analizuje, patrzy, jak kto podaje, jak kto gra. - To była nasza wspólna inicjatywa - mówi trener Zieliński. - Dałem Arturowi trochę płyt z nasza grą z wiosny. Niech ogląda.
Wichniarek mówi, że ogląda dużo i namiętnie. I coraz więcej o Lechu wie. O podaniach Semira Stilicia, o grze skrzydłowych... Wszystko po to, by wkomponować się w zespół, który sam nazywa dobrze rozumiejącym się organizmem.
Brak kolektywu był głównym zarzutem azerskich dziennikarzy wobec trenera Interu Baku, Gruzina Kachabera Cchadadze. Że piłkarze Lecha na boisku się rozumieją, a piłkarze Interu - za diabła. I dlatego przegrywają z Polakami, których mieli przecież ograć. - Po meczu z nami zapanowała w Azerbejdżanie jakaś histeria. Te zapewnienia, że wyeliminują Lecha, za bardzo podziałały im chyba na wyobraźnię - mówi trener Zieliński. - Inter Baku ma swoje atuty, ale więcej atutów jest po naszej stronie - dodał, po czym zamknął wczorajszy trening.
Taktyka na środowy rewanż musi pozostać wielką tajemnicą.