- Kochani! Jest godz. 9.46. Za 14 minut pani Joanna Frankiewicz, żona pomysłodawcy maratonu, świętej pamięci prezydenta Macieja Frankiewicza, da sygnał do startu - na ul. Baraniaka dudni megafon. Na starcie trzeciego poznańskiego półmaratonu czeka 2718 zawodników z 16 krajów. Rekordowa liczba: rok temu było ich prawie tysiąc mniej. Truchtają w miejscu, rozciągają łydki. Tylko Radek siedzi spokojnie, zajada paluszki. To jego pierwszy dłuższy bieg, wcześniej kilka razy trenował z ojcem. Ma dotrzeć na metę w mniej niż dwie godziny, przy dłuższym czasie mógłby się nudzić. Mama Radka sprawdza, czy syn ma przy sobie wszystkie potrzebne rzeczy: butelkę z herbatą, zapas paluszków. Radek ma dwa lata i osiem miesięcy, trasę półmaratonu pokona w pchanym przez tatę wózku, wyposażonej w duże koła spacerówce
dla dzieci biegaczy.
Godz. 10. Start! - Do zobaczenia za godzinę na mecie - słychać z głośników. Peleton rusza w kierunku centrum. Na trasie czeka 13 zespołów muzycznych, stoiska z napojami i czekoladą, kibice. Wysoki blondyn na Drodze Dębińskiej powiewa biało - czerwoną flagą, starsza pani na ul. Dolna Wilda bije w pokrywki. Ekipa uczniów i absolwentów
gimnazjum nr 23 włącza "We are the champions", wymachują kolorowymi pomponami. Licealiści z klasy lotniczej w XIV LO rozwijają transparent "
Sport to my". Licytują się: kto dobiegnie pierwszy? Wuefista czy matematyk?
Biegacze przybijają piątki muzykom, niektórzy tańczą, udają grę na gitarze. Karol Rzeszewicz, biegacz z Kielna, chwali sobie mocne basy i muzykę techno. Pierwszą kobietą jest Dorota Ustianowska z Częstochowy, dopiero po 10 km wyprzedza ją Helah Kiprop z Nairobi. Radek jest pogodny. - Szczotko, hej szczoteczko! - śpiewa.
Godz. 11.02. Na metę nad jeziorem
Malta wbiega Kenijczyk Cosmas Kyeva. Rekord trasy pobity! Od dziś wynosi: 1 godz. 2 minuty i 31 sekund. Po trzech Kenijczykach na metę jako czwarty wbiega Rzeszewicz - pierwszy Polak. Kiprop jest pierwszą kobietą, Ustianowska pierwszą Polką na mecie. Matematyk z czternastki wygrywa z wuefistą.
O godz. 11.41 medal odbiera Radek. Miał na trasie tylko jeden kryzys: wypatrzył z wózka plac zabaw. Przeszło, gdy tata powiedział mu, że na mecie też są huśtawki. Ostatnia dobiega 71-letnia Maria Pańczak, legendarna babcia z parasolką, z czasem 3 godziny i 8 minut. W biegu wzięło udział trzech zawodników z drużyny Gazety: Aleksandra Przybylska (2:07:39), Antoni Pazder (1:29:29) i Michał Gradowski (2:19:32). Półmaraton Michała był trochę dłuższy niż standardowe 21,097 km - na start biegł sprintem, spóźnił się 10 minut.