Sport.pl

Ekstraklasa. Pytania o prawicę Lecha

Radosław Nawrot, Piotr Leśniowski
19.03.2010 , aktualizacja: 21.03.2010 16:11
A A A Drukuj
Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta
Lech Poznań gra w niedzielę z Jagiellonią Białystok, z którą wygrał wszystkie rozgrywane w Poznaniu mecze ekstraklasy. Teraz też jest faworytem. A w Białymstoku... panika.
Spowodowała ją środowa porażka Jagiellonii w Pucharze Polski z Koroną Kielce 1:3. "Jeśli w niedzielę w Poznaniu piłkarze Jagiellonii zagrają w defensywie tak źle jak w środę, na pewno zostaną ośmieszeni" - napisała białostocka "Gazeta Wyborcza", która przyczyny fatalnego występu białostoczan upatruje w tzw. syndromie Wisły Kraków. W poprzednim meczu bowiem Jagiellonia odebrała remisem 0:0 punkty liderowi z Krakowie, od którego w tym meczu była na dodatek lepsza. Następnie gracze Jagi mieli uznać, że są już fenomenalni, osiedli na laurach i zagrali żenujący mecz z Koroną.

Lament nad Jagiellonią dotyczy także formy jednego z asów tego zespołu, Kamila Grosickiego. - Bardzo mnie rozczarował - mówił po meczu z Koroną trener Jagiellonii Michał Probierz. Obserwował on ostatni mecz Lecha w Bełchatowie i wyraźnie odetchnął z ulgą, gdy kolejną, eliminująca go z gry w niedzielę kartkę dostał Sławomir Peszko. Była to ulga większa niż w wypadku czerwonej kartki Grzegorza Wojtkowiaka, który też nie zagra. A w dodatku przeciwko Jagiellonii zabraknie zapewne także Manuela Arboledy. - Decyzję podejmiemy w sobotę - mówił poznański szkoleniowiec Jacek Zieliński. - Manuel nie czuje się komfortowo i narastają w nim wątpliwości, co do jego dyspozycji. W osiemnastce meczowej jednak będzie - mówi Zieliński.

Zakładając, że Arboleda od pierwszej minuty nie wyjdzie do gry, wówczas szeregi obronne uzupełni zapewne Dimitrije Injac. Kto wtedy wystąpi na wakującej pozycji defensywnego pomocnika? - Z ostatniego treningu wynikałoby, że zagram w środku z Jankiem Zapotoką, ale nie wiem, czy tak będzie, bo trener ma jeszcze parę dni do namysłu - zdradza Tomasz Bandrowski.

Na prawej pomocy miejsce Peszki mógłby zająć np. Mateusz Możdżeń albo Tomasz Mikołajczak. Chyba, że trener Jacek Zieliński zdecyduje się na jeszcze jeden, bardziej zaskakujący wariant i wystawi na lewej stronie boiska Krzysztofa Chrapka. Ten wraca po kontuzji, jest zdolny do gry, a na dodatek bardzo szybki. Jego występ na lewej stronie oznaczałby przesunięcie Siergieja Kriwca na prawo.

Jakby się to nie ułożyło, faktem jest, że po raz pierwszy tej wiosny Lech zagra bez swojego "Fantastycznego Kwartetu". Także trener Michał Probierz wskazuje na niego jako na najsilniejszą stronę "Kolejorza". Białostocki szkoleniowiec rozważa wypuszczenie na Lecha Marcina Burkhardta, aby wzmocnić drugą linię. Jej najsilniejszymi punktami są Rafał Grzyb, Jarosław Lato i Hermes.

- Nie zapominajmy, że Jagiellonia zdobyła w tym sezonie już 30 punktów, choć w tabeli ma tylko 20 - mówi trener Jacek Zieliński. Białostoczanie zostali bowiem przed sezonem ukarani odjęciem 10 punktów za korupcję. - A ja wiem, jak gra się z takim bagażem ujemnych punktów. Przerabiałem to w Piaście Gliwice. To dodatkowy stres i paraliż. Gdyby nie ta kara, Jagiellonia mogłaby być jeszcze wyżej, bo nie ma w kadrze przypadkowych ludzi.

Na niekorzyść Lecha znów może przemawiać kiepskie boisko na Bułgarskiej. - Jest takie samo dla obu drużyn - powtarzają banał wszyscy, ale wiadomo, że to jednak "Kolejorz" bardziej cierpi na takiej murawie. Atuty? - Zespół z Białegostoku lubi grać do przodu, nie muruje bramki. Myślę, że dzięki temu łatwiej będzie nam strzelić bramkę - mówi Tomasz Bandrowski.

Mecz w niedzielę o godz. 17. Biletów już nie ma.

Coraz bliżej czołówki - radość w Chorzowie »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się