Rok temu Lech był w identycznej sytuacji jak teraz - zgarnął sześć punktów w dwóch pierwszych wiosennych meczach. Jedno z tamtych zwycięstw odniósł w Bełchatowie, gdzie poznaniacy zagrali efektownie i widowiskowo. Wygrali 3:2.
Jednak już w trzecim spotkaniu wiosną tylko zremisowali w Zabrzu, potem podzielili się punktami z Arką Gdynia. Remisy stały się zmorą Lecha, który roztrwonił przewagę nad rywalami i skończył sezon dopiero na trzecim miejscu. - Taka seria nie może się już powtórzyć. Zresztą mamy już inny zespół i staramy się nie myśleć o wiośnie 2009 r. - mówi Zieliński. Trener Lecha dodaje też, że zakazuje swoim zawodnikom rozmów w szatni o wynikach innych drużyn, szczególnie Legii
Warszawa i Wisły
Kraków. - Statystyki i wróżby są dobre, ale nie w piłce nożnej - podkreśla. Zieliński przyznaje jednak, że nie spodziewał się, iż oba zespoły, które zimą wyraźnie wyprzedzały Lecha, będą teraz na wyciągnięcie ręki. - To miłe zaskoczenie. Wszystko zaczyna się od nowa. Nie zastanawiamy się, kiedy możemy zostać liderem. Ważne, żebyśmy byli na pierwszym miejscu 15 maja, gdy skończy się sezon.
Prowadzony przez dobrze znanego w
Poznaniu trenera Rafała Ulatowskiego GKS przyczynił się do uatrakcyjnienia wyścigu o tytuł. Gospodarze pokonali już w tej rundzie Wisłę Kraków na swoim boisku. Będą bardzo solidnym testerem możliwości Lecha. - GKS gra w niemal niezmienionym składzie od dwóch lat. To duży plus, bo stabilizacja składu jest bardzo duża. Będą w czołówce do końca sezonu - uważa Zieliński. - Na kilku zawodników musimy zwrócić uwagę. Czołowa ich postać
Dawid Nowak, jest Mariusz Ujek, dobrzy boczni pomocnicy - wymienia trener lechitów.
W ekipie z Bełchatowa nie zagra jutro Jacek Popek. Strzelec jednej z bramek dla GKS w sierpniowym meczu we Wronkach (2:2) odpoczywa za żółte kartki. Zastępca Popka nie będzie miał łatwego zadania, bo będzie musiał zatrzymać jednego z liderów Lecha Sławomira Peszkę.
Ale i "Kolejorz" ma problemy. Dopiero w niedzielę zacznie trenować Manuel Arboleda. Dotychczas odpoczywał ze względu na kontuzję mięśnia. Uraz nie jest poważny - Kolumbijczyk ma wrócić na mecz z Jagiellonią
Białystok. Póki co na stoperze zastąpi go Ivan Djurdjević, a na boku obrony zagra Seweryn Gancarczyk.
Już samo wyjście na murawę w Bełchatowie powinno być dla lechitów radosne. Na tak równym, zielonym boisku jeszcze wiosną nie grali. - Już dwa tygodnie temu boisko wyglądało dobrze. Teraz powinno być jeszcze lepsze - uważa trener "Kolejorza". - Cieszymy się, że zagramy na dobrym placu, bo na takiej murawie łatwiej będzie nam zaprezentować to, co ćwiczymy na treningach.
Na tej dobrej, równej murawie spotkają się dwa zespoły, które nie lubią się bronić, wolą grę ofensywną. - Jedziemy tam po trzy punkty, będziemy więc grali do przodu. Bełchatów też lubi taki styl, więc zapowiada się ciekawe spotkanie - uważa trener Lecha.
Pojedynek w Bełchatowie rozpocznie się w niedzielę o godz. 17. Obejrzy go komplet widzów - 5,5 tys. Transmisja w Canal+.