Zdarzenie miało miejsce w trzeciej kwarcie meczu w Jarosławiu. Po dwóch kwartach goście z Poznania prowadzili zdecydowanie, różnicą 16 pkt i wydawało się, że spokojnie wygrają mecz. Tymczasem trzecia kwarta zaczęła się od znakomitej
gry Znicza, który zdobył 12 pkt z rzędu. Poznaniacy nie mogli sobie poradzić z agresywną obroną gospodarzy, nie trafiali do kosza i popełniali głupie straty.
Po jednej z nich trener Basketu Dejan Mijatović postanowił zdjąć z boiska Wojciecha Szawarskiego. Ten, zanim usiadł na ławce, porozmawiał z trenerem, co zniecierpliwiło miejscowych kibiców. - Szawarski, ćwoku, siadaj na ławkę - krzyknął jeden z nich. - Weź, sp... - rzucił w odpowiedzi koszykarz z Poznania.
Krzyknął na tyle głośno, że było to doskonale słychać na trybunach za ławką rezerwowych gości. Słyszał to też jeden z sędziów prowadzących ten mecz, który podbiegł do stolika sędziowskiego, by skonsultować się z komisarzem tego meczu Jarosławem Nowakiem. Po chwili sędzia krótko porozmawiał z Szawarskim i grę wznowiono, a zawodnika z Poznania za ten czyn nie spotkała żadna kara.
Ci sami arbitrzy sędziujący ten mecz ukarali przewinienem technicznym zawodnika gospodarzy Tomasza Zabłockiego, który, wracając do obrony po niecelnym rzucie, potknął się i przewrócił. - Najprawdopodobniej Zabłocki został ukarany za flopping [próbę wymuszenia przewinienia rywala poprzez symulowanie faulu - red.] - tłumaczył po meczu komisarz Nowak. - A czy Szawarski powinien zostać ukarany? To zależy od okoliczności. Ja nie słyszałem, żeby przeklął, ale skonsultuję się z sędziami - dodawał zaraz po meczu komisarz.
Później Nowak był mniej rozmowny. Dziennikarzom czekającym na niego pod szatniaą powiedział, że nie może publicznie wypowiadać się na temat
pracy sędziów.