Lech po dziewięciu miesiącach wraca dziś na stadion przy ul. Bułgarskiej! - Już odliczamy godziny do tego meczu i bardzo się cieszymy - mówi szkoleniowiec i dodaje: - Długo czekałem na tę chwilę. Myślę, że gra w
Poznaniu da piłkarzom pozytywnego kopa.
Przed tak liczną poznańską publicznością (na widowni będzie komplet, ponad 11 tys. widzów) zadebiutuje nie tylko Zieliński, ale też zawodnicy, którzy trafili do Lecha przed i w trakcie tego sezonu. Teraz cały zespół dostaje dodatkowy atut. Kto wejdzie dziś na stadion, zobaczy, jak potężny to obiekt, a na dodatek usłyszy doping, przekona się, że rywalom mają prawo zadrżeć łydki.
Można się teraz zastanawiać, ile punktów miałby Lech, gdyby w kilku jesiennych meczach, gdyby zamiast na kameralnym obiekcie we Wronkach, przyszło mu grać właśnie na Stadionie Miejskim.
Powrót na Bułgarską ma jednak jeden minus. To murawa, na której zagrają dziś piłkarze "Kolejorza" i Cracovii. A raczej nie murawa, tylko ubite błoto i nieliczne kępy trawy. Na dodatek w różnych odcieniach - żółci, brązu i z rzadka zieleni. Lech trenował na tym placu tylko raz - w czwartek i trener Zieliński nie miał po tej wizycie wesołej miny. - Szczerze? Wygląda jak parkur dla koni, ale już po zawodach. Jest zdecydowanie gorzej niż na Konwiktorskiej - opowiada szkoleniowiec i natychmiast ucina dyskusję. Zastrzega, że nie chce w stanie boiska szukać usprawiedliwień: - Po meczu dorobi się ideologię, komu ta trawa pasowała - odparł na pytanie, czy nawierzchnia nie będzie sprzymierzeńcem Cracovii, która raczej przyjedzie się bronić przed atakami Lecha. - Obie drużyny zagrają w tych samych warunkach - przypomina Zieliński.
Można powiedzieć, że Lech ma już pewne doświadczenie - tydzień temu na błocie pokonał Polonię. - Przed meczem mówiło się, że Lech nie radził sobie z tym rywalem. Teraz też przyjeżdża niewygodny dla nas przeciwnik, ale nie myślę o tym. Stać nas na to, by zagrać efektownie, ofensywnie i wygrać z Cracovią - mówi.
Przy okazji Zieliński komplementuje krakowian, chwali za grę z Legią
Warszawa w miniony weekend. - Wynik [2:1 dla Legii - red.] był gorszy niż postawa Cracovii na boisku. Do 60. min miała Legię "ułożoną", tylko nie umiała jej dobić. A Legia jest mądrym zespołem i się podniosła - mówi i przestrzega: - To nie będzie łatwy mecz.
Jeśli jednak "Kolejorz" ma się skutecznie ścigać z Wisłą
Kraków i Legią, musi zwyciężać takich rywali jak Cracovia. Tym bardziej że za tydzień czeka go ciężka wyprawa do Bełchatowa. Żeby w meczu z GKS Lech zagrał w najmocniejszym składzie, czwórka jego piłkarzy musi uważać na żółte kartki. To Semir Stilić,
Robert Lewandowski, Ivan Djurdjević i przede wszystkim
Sławomir Peszko. - My i zawodnicy wiemy, jakie jest zagrożenie, ale o żadnym odstawianiu nogi z Cracovią nie będzie mowy - twierdzi Zieliński. Dodaje też, że "zamieni słówko" z Peszką, który w stolicy dostał kartkę za niesportowe zachowanie. - Po meczu nie miałem okazji z nim porozmawiać, bo był na zgrupowaniu reprezentacji, ale jeszcze zdążę to zrobić przed meczem - zapewnia.
Trzech lechitów po meczu reprezentacji Polski z Bułgarią wróciło do Poznania w czwartek i trenowało po południu. Siergiej Kriwiec przyleciał z Turcji (Białoruś wygrała tam 3:1 z Armenią) dopiero wieczorem. Wszyscy powinni zagrać z Cracovią, choć ze zdrowiem kadrowiczów nie wszystko jest OK - Zieliński wymienia: - Peszko narzeka na staw skokowy, a Lewandowski na plecy. Bandrowskiego trener Smuda nie wystawił, bo już z Polonią zszedł wcześniej z powodu urazu.
Początek meczu Lech - Cracovia dziś o godz. 16.15.
Liczba 319
Tyle meczów w ekstraklasie będzie miał dziś Bartosz Bosacki. Kapitan Lecha zrówna się pod tym względem z Piotrem Reissem