O ile kibice Lecha i Cracovii darzą się sympatią, to już wyniki kilku pojedynków "Kolejorza" z krakowską ekipą muszą działać na nerwy fanów "Kolejorza". Zwłaszcza tych meczów, które pozbawiły poznański klub lokat na drugim i trzecim miejscu na koniec sezonu.
W sobotę, 30 maja ubiegłego roku, Lech grał z Cracovią ostatni, jak dotąd, mecz w
Poznaniu. W ostatniej kolejce sezonu 2008/2009, lechici zremisowali wtedy 2:2, choć dwukrotnie w tym meczu prowadzili. Na piłkarzy Lecha czekał wtedy zaparkowany pod stadionem "londyński" autobus, którym piłkarze mieli udać się na fetę z okazji sezonu zakończonego zdobyciem Pucharu Polski i wicemistrzostwa Polski. Wygranej z Cracovią jednak nie było, drugie miejsce zajęła więc Legia, a feta się nie odbyła. I
Franciszek Smuda nie pożegnał się z Poznaniem zwycięstwem.
Sezon wcześniej, o czym niektórzy już może zdążyli zapomnieć, Lech nie znalazł się na podium też m.in. przez Cracovię. "Kolejorz" przegrał wtedy w
Krakowie 2:3 po hat tricku Kamila Witkowskiego, a na koniec sezonu do trzeciego w tabeli Groclinu Dyskobolii Grodzisk Wlkp. stracił dokładnie trzy punkty.
Cofamy się jeszcze o rok i naszym oczom ukazują się dwa bardzo symboliczne mecze. Ten z jesieni 2006 r., to mecz słynny z powodu błędów arbitra spotkania. W tym legendarnym meczu Lech przegrywał już 0:3, doprowadził do remisu i strzelił gola na 4:3, ale sędzia nie uznał gola. A Cracovia skuteczną kontrą zadała cios w samo serce kibiców i trenera Smudy. Pojedynek w Krakowie, z wiosny 2007 r., był z kolei chyba najsłabszym meczem Lecha w ostatnich latach. 0:3 po żenująco słabej grze to czarna karta w najnowszej historii "Kolejorza".
Dodajmy do tego ostatni z rozegranych przez Lecha meczów z Cracovią, przegrany 0:1 jesienią ub. roku w Sosnowcu, gdzie wtedy podejmowała swych rywali Cracovia. Jesienią "Pasy" grały na ogół przeciętnie lub po prostu źle, ale akurat na mecz z Lechem w zespół wstąpił nowy duch tchnięty przez trenera Oresta Lenczyka, którego pierwszą decyzją po przyjściu do Krakowa było sprowadzenie znajomego z Bełchatowa, Radosława Matusiaka. I właśnie Matusiak strzelił pod koniec sierpnia jedynego, zwycięskiego gola meczu w Krakowie.
Lech ma więc z Cracovią rachunki do wyrównania, a i w meczach przeciwko samemu Lenczykowi poznaniakom nie szło ostatnio najlepiej. Bo choć wygraną 3:0 w marcu 2008 r. lechici przyczynili się do zwolnienia tego trenera z Bełchatowa, to "Kolejorz" rzadko z Lenczykiem wygrywał. Ostatnie pojedynki Lech kontra Lenczyk (wyłączając wyżej wymienione 0:3 w Bełchatowie) kończyły się serią aż pięciu remisów.
Podopieczni Jacka Zielińskiego muszą też pokazać, że dobry wynik w
Warszawie w pierwszym tej wiosny meczu z Polonią to nie był przypadek. Lechici przeciwko "Czarnym Koszulom" zagrali nie najlepiej, ale wobec wyjazdowej wygranej aż trzema golami o kręceniu nosem na ten mecz nie mogło być mowy. Jeśli jednak Lech nie wygra w sobotę z Cracovią, nie uniknie krytyki. "Kolejorz" jest bowiem w trudnej sytuacji - to on musi odrabiać straty do lidera. I to jemu nie wolno się potknąć.
Przede wszystkim jednak piłkarze Lecha muszą coś udowodnić swoim kibicom. Tym, którzy przez całą jesień jeździli na de facto mecze wyjazdowe. Bo kameralnego obiektu we Wronkach, nikt w Poznaniu za "swój" stadion nie uważał. Piłkarze Lecha muszą udowodnić, że warto było na nich w Poznaniu czekać.
2009/2010
Cracovia - Lech 1:0
2008/2009
Cracovia - Lech 0:1
2007/2008
Cracovia - Lech 3:2
Lech - Cracovia 3:1
2006/2007
Cracovia - Lech 3:0
Lech - Cracovia 3:4
2005/2006
Cracovia - Lech 3:2
Lech - Cracovia 1:0
2004/2005
Cracovia - Lech 2:0
Lech - Cracovia 0:2