Stanie się tak, jeżeli dojdzie do zerwania umowy Lecha z firmą bukmacherską BetClic, która od czerwca ubiegłego roku jest sponsorem strategicznym "Kolejorza". A zakończenie tej współpracy jest bardzo prawdopodobne. Wszystko przez tzw. ustawę hazardową.
- Chcemy pozwać skarb państwa. Będziemy domagali się odszkodowania w przypadku powstania szkody wynikającej z takiego a nie innego trybu wprowadzenia ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych - mówi prawnik Lecha Jacek Masiota. - Chodzi konkretnie o zbyt krótki okres vacatio legis zastosowany przez ustawodawcę, który uniemożliwił nam znalezienie nowego sponsora strategicznego. To były tylko trzy tygodnie.
Tzw. ustawa hazardowa została napisana i uchwalona w iście ekspresowym tempie. Weszła w życie z początkiem roku. W styczniu ze strony internetowej Lecha zniknęły reklamy firmy bukmacherskiej, jej logo nie ma już na koszulkach piłkarzy, a także m.in. na karnetach sprzedawanych kibicom na drugą część sezonu piłkarskiego. - W ustawie zostały wprowadzone kary finansowe za reklamowanie i informowanie o sponsorze z branży bukmacherskiej. W związku z tym my, jako klub, zostaliśmy pozbawieni możliwości wywiązania się ze świadczeń, do których zobowiązaliśmy się w długoterminowej umowie. Nie dano nam też szans na dostosowanie się do wymogów ustawy - tłumaczy Masiota i dodaje, że Lech zdobył na razie zgodę od sponsora na tymczasowe zawieszenie obowiązywania umowy. - Jej realizacja naraziłaby klub na odpowiedzialność karną - wyjaśnia.
Dlaczego pozew zostanie złożony po zakończeniu sezonu? - Bo wtedy będziemy znali wysokość strat, które ponieśliśmy - odpowiada prawnik. Te straty mogą być naprawdę spore. Za każdy sezon obowiązywania umowy Lech miał dostawać od BetClica 4 mln zł. Do tego mógł liczyć na spore premie za sukcesy sportowe - nie tylko mistrzostwo czy Puchar Polski (w tym roku lechici nie mają już na niego szans), ale też za odpowiednio wysokie miejsce w tabeli ekstraklasy. Dodatkowe bonusy były przewidziane za awanse w europejskich pucharach. I tak przez trzy lata. - Podobny pozew będziemy składali za każdy sezon, w którym miała obowiązywać umowa - podkreśla Masiota. W sumie klub może chcieć uzyskać od skarbu państwa nawet kilkanaście milionów złotych. - Uważam, że nasze roszczenia są dosyć mocne i uzasadnione - twierdzi prawnik Lecha.
Teoretycznie wciąż możliwe jest jednak, że "Kolejorz" podpisze nową umowę ze BetClikiem, ale tym razem taką, która będzie zgodna z nowym prawem. Bukmacher musiałby założyć polską stronę internetową, na której byłaby oferta wyłącznie zakładów sportowych. Wiadomo jednak, że dla firm bukmacherskich przyjmowanie zakładów sportowych jest tylko częścią działalności. Poza nimi mają one w ofercie m.in. ruletkę, blackjacka, pokera.
Szanse na nową umowę maleją jednak z każdym dniem. BetClic poinformował niedawno, że jego prawnicy pracują nad znalezieniem wyjścia z sytuacji, a także o tym, że sprawa dalszej współpracy z Lechem może nie wyjaśnić się przed ostatnim weekendem lutego, gdy ekstraklasa wznowi rozgrywki. "Kolejorz" nie chce czekać tak długo.