W polskiej ekstraklasie, inaczej niż na zachodzie Europy, transfery piłkarzy można przeprowadzać nie do końca stycznia, a do końca lutego. Na razie za "królów polowania" w ekstraklasie uważa się Odrę Wodzisław i Polonię
Warszawa, czyli zespoły, które wiosną będą walczyć o to, by uniknąć spadku do pierwszej ligi. Lech, który kupił z BATE Borysów Siergieja Kriwca, dokonał tym samym najbardziej spektakularnego transferu, ale wciąż musi kupić napastnika. Rywale "Kolejorza" do mistrzostwa Polski i gry w europejskich pucharach poszukują, obserwują i testują, ale na razie nie przekłada się to na liczbę podpisanych umów. Oto dotychczasowe ruchy na giełdzie transferowej rywali "Kolejorza" do mistrzostwa Polski i miejsca dającego udział w europejskich pucharach - Wisły Kraków, Legii Warszawa, Ruchu Chorzów i GKS Bełchatów.
Wisła Kraków (1. miejsce w tabeli, osiem punktów więcej niż Lech) Najpoważniejszym wzmocnieniem mistrza Polski i lidera tabeli jest powrót - po rocznej grze w Tierieku Groznym - brazylijskiego obrońcy Clebera. Sprowadzenie 35-latka, który był podporą krakowskiej defensywy przez 2,5 roku, to ze strony Wisły ruch zabezpieczający na wypadek odejścia innego Brazylijczyka, Marcelo. Byłym obrońcą Santosu interesowały się ponoć kluby niemieckiej Bundesligi, ale po zamknięciu "okienka transferowego" na Zachodzie, tej zimy Marcelo mógłby odejść już tylko na Ukrainę, do Rosji lub krajów skandynawskich. Rzekome oferty dla Pawła Brożka też można uznać raczej za czysto wirtualne, podsuwane prasie przez menedżerów.
Na Reymonta wciąż trwa serial komediowy w sprawie kupna bramkarza. Po przetestowaniu kilkunastu (!) kandydatów, wciąż Wisła nie ma zawodnika, który miałby rywalizować z Mariuszem Pawełkiem. Z Cypru do Krakowa wrócił co prawda Marcin Juszczyk, ale zastąpi on Ilie Cebanu w roli zmiennika Pawełka. Mołdawianin dość nieoczekiwanie podpisał kontrakt z Rubinem Kazań i został klubowym kolegą Rafała Murawskiego.
Około 500 tys. zł krakowianie dostali za sprzedaż Piotra Ćwielonga do Śląska
Wrocław. Napastnik jeszcze w piątek 15 stycznia grał w
Poznaniu na turnieju Remes Cup Ekstra, a już dzień później podpisał umowę ze Śląskiem. Nazwisko jego następcy na razie nie jest znane. Carlos Costly, którego sprowadzeniem interesował się Maciej Skorża, podpisał kontrakt z rumuńskim FC Vaslui.
Największym osłabieniem będzie jednak strata Mauro Cantoro. Argentyński pomocnik grał w Krakowie od sezonu 2001/2002, a ponieważ nie porozumiał się z Wisłą w kwestii nowej umowy, przeniósł się do walczącej o utrzymanie Odry. Trudno sobie wyobrazić, by lukę po doświadczonym Cantoro był w stanie wypełnić testowany Senegalczyk Issa Ba, uczestnik Pucharu Narodów Afryki w 2006 r.
Legia Warszawa (2. miejsce, trzy punkty więcej niż Lech) Klub z Warszawy testował zawodników o ciekawej przeszłości, ale z tego grona tylko jeden piłkarz ma szansę na podpisanie kontraktu. To Chińczyk Dong Fangzhuo, który trzy razy wystąpił w barwach słynnego Manchesteru United. 25-letni chiński napastnik, nad którego szybkością zachwycał się słynny szkocki menedżer Alex Ferguson, zdaniem szkoleniowców Legii ma braki... właśnie w szybkości i przygotowaniu fizycznym. Dong ostatnio występował w swojej ojczyźnie, a pierwsze kroki w Europie, w oczekiwaniu na uzyskanie wizy do Anglii, stawiał w belgijskim Royal Antwerp.
Legia definitywnie podziękowała za to testowanemu Ghandiemu Kassenu, mistrzowi świata do lat 20 w barwach Ghany oraz Serbowi Dżordże Tutoroviciowi z Crveny Zvezdy Belgrad. Szczęścia w drużynie Jana Urbana próbował też bośniacki bramkarz Adis Nurković, jednak tak jak wcześniej w przypadku Wisły, do podpisania kontraktu nie doszło.
Po dyskwalifikacji za doping do zespołu wraca Jakub Wawrzyniak (z jego usług zrezygnował Panathinaikos Ateny) i to na razie jedyne potwierdzone wzmocnienie Legii. W prasie pojawiały się też informacje na temat znanego już na Łazienkowskiej obrońcy Moussy Ouattary z Burkina Faso, który po odejściu z Warszawy gra w 1.FC Kaiserslautern. Z zespołu wypożyczeni zostali Artur Jędrzejczyk (do Korony
Kielce) i Artur Paluchowski (do Piasta Gliwice).
Ruch Chorzów (4. miejsce, tyle samo punktów co Lech) Chorzowianie bardziej niż o wzmocnieniach musieli myśleć o zatrzymaniu zawodników w swojej kadrze. W przypadku Andrzeja Niedzielana, Macieja Sadloka i Artura Sobiecha na razie ta sztuka się udaje. Niedzielan był bardzo bliski przejścia do Polonii Warszawa, ale pomimo dużych pieniędzy oferowanych przez prezesa Józefa Wojciechowskiego, ostatecznie postanowił pozostać w Chorzowie. Sobiechem i Sadlokiem interesowały się wszystkie zespoły czołówki tabeli, w tym Lech, ale władze Ruchu uznały, że ich odejście tej zimy nie wchodzi w grę.
Z Chorzowem pożegnali się za to obrońca Tomasz Brzyski (ubiegłej wiosny strzelił Lechowi pięknego gola z rzutu wolnego na 1:1 przy Bułgarskiej), który przeszedł do Polonii i rezerwowy Marcin Nowacki (podpisał umowę z pierwszoligową Wisłą
Płock).
GKS Bełchatów (5. miejsce, cztery punkty mniej niż Lech) Największy as zespołu Rafała Ulatowskiego, napastnik Dawid Nowak, długo negocjował z Wisłą Kraków i Polonią Warszawa, ale ostatecznie ma pozostać w Bełchatowie. Do Rumunii odszedł za to drugi napastnik Honduranin Carlos Costly. Jego miejsce ma zająć doskonale znany w Poznaniu, z gry w Lechu, Zbigniew Zakrzewski. Bez żalu GKS pożegnał obrońcę Pawła Magdonia, któremu wygasł kontrakt, a na wypożyczony do Warty został poznaniak Artur Marciniak.
Jakubem Tosikiem, który wystąpił w reprezentacji Polski na turnieju w Tajlandii, interesuje się Polonia Warszawa. Jego transfer jest o tyle możliwy, że podobnie jak wszyscy inni zawodnicy GKS Bełchatów, Tosik został umieszczony przez władze klubu na tzw. liście transferowej.
W żadnym z zespołów czołówki tabeli ekstraklasy nie doszło do zmiany szkoleniowca.