Sport.pl

Kljajević na razie się nie sprawdza, więc konieczne są posiłki

pele
20.11.2009 , aktualizacja: 19.11.2009 18:21
A A A Drukuj
Mecz Polpharma Starogard - PBG Basket Poznań Fot. Damian Kramski / AG Mecz Polpharma Starogard - PBG Basket Poznań
- Potrzebujemy silnego zawodnika do walki podkoszowej. Takiego, który w każdym meczu da nam dziesięć punktów, osiem zbiórek i ze dwa bloki - mówi dyrektor sportowy PBG Basket Poznań Bartłomiej Tomaszewski.


Poznańscy koszykarze przegrali w środę z Treflem Sopot i była to już trzecia ich porażka we własnej hali w tym sezonie. Po ośmiu seriach PBG Basket ma bilans zwycięstw do porażek 3:5, mimo że po dwóch kolejkach miał na koncie dwie wygrane. - Po obiecującym początku sezonu przyszło załamanie. Apetyty były większe, liczyliśmy na więcej punktów i lepszą grę - przyznaje dyrektor Tomaszewski i dodaje: - Akurat porażkę z Treflem zrzuciłbym na tzw. krótką ławkę. Gdy budowaliśmy ten zespół, wiedzieliśmy, że nie będzie zbyt wielu zawodników do grania. Pech, że akurat Adam Waczyński i Andrija Cirić doznali kontuzji w tym samym czasie.

Obaj są ważnymi zawodnikami drużyny Eugeniusza Kijewskiego. Serb jest najlepszym strzelcem zespołu, a Waczyński - czwartym. W środę nie mogli zagrać. Wystąpił za to Wojciech Szawarski, mimo że ma problemy osobiste. W tej sytuacji przegrana z Treflem nie była zaskoczeniem. - Nie rozdzieramy szat, musimy zacząć działać - zapowiada Tomaszewski.

Największym problemem poznaniaków jest walka na tablicach. Sopocianie to kolejny zespół, który pobił PBG Basket w rywalizacji pod koszem. Bardzo prawdopodobne jest więc, że wkrótce poznański zespół zyska nowego koszykarza. - Potrzebujemy silnego zawodnika do walki podkoszowej, takiego, który w każdym meczu da nam dziesięć punktów, osiem zbiórek i ze dwa bloki - wylicza dyrektor PBG Basket. Trwają właśnie poszukiwania takiego gracza. Miałby on trafić do Poznania w ciągu tygodnia, dwóch.

Wzmocnienie jest konieczne, bo jedyny środkowy poznaniaków, Rajko Kljajević na razie rozczarowuje. Co prawda, akurat przeciwko Treflowi zebrał z tablicy osiem piłek. - Faktycznie, miał w tym meczu bardzo przyzwoite statystyki, ale wcześniej miał średnio po kilka zbiórek na mecz. Jak na podstawowego centra to średnia bardzo niezadowalająca - ocenia dyrektor klubu.

Mimo to PBG Basket raczej nie pozbędzie się Kljajevicia. - Zanim go zatrudniliśmy, zbieraliśmy wiele opinii na jego temat. Obejrzeliśmy wiele płyt. Spodziewaliśmy się więcej - opowiada Tomaszewski. - Ludzie z Bałkanów, którzy go znają, są zaskoczeni, że się u nas nie sprawdza. Tłumaczą to młodym wiekiem i tym, że to jego pierwszy sezon za granicą. Z pewnością 24-letni zawodnik nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Ponadto może nie radzić sobie z odpowiedzialnością. W końcu u nas to on jest przede wszystkim odpowiedzialny za walkę na obu tablicach - tłumaczy dyrektor PBG Basket. - Może lepiej będzie się spisywał, gdy pozostanie w cieniu bardziej doświadczonego kolegi. Wtedy swoje punkty rzuci i swoje piłki zbierze.

W listopadzie poznaniacy zagrają jeszcze dwa mecze na własnym parkiecie. Potem czeka ich seria aż sześciu spotkań wyjazdowych. - Trzeba działać, żebyśmy mieli jak najlepszą pozycję wyjściową przed drugą rundą, bo w niej tylko pięć razy zagramy u siebie, a aż osiem na wyjeździe - kończy Tomaszewski.

Podziel się