Jeszcze pół roku temu kręgosłup Lecha
Poznań tworzyło czterech zawodników - w obronie był to Manuel Arboleda, w drugiej linii Rafał Murawski i Semir Stilić, w ataku - Hernan Rengifo. W najbliższym meczu "Kolejorza" nie zagra żaden z nich.
Najpierw z Poznaniem pożegnał się sprzedany do Rubina Kazań Murawski. Potem od pierwszej drużyny został odsunięty Rengifo. Gdy Peruwiańczyk był karany za nikłe zaangażowanie, w składzie Lecha nie było już Arboledy, który w połowie września doznał kontuzji mięśnia czworogłowego. Kolumbijczyk nabawił się jej w niegroźnej sytuacji na treningu. Potem okazało się, że uraz jest poważny. Klubowi lekarze mówili o konieczności operacji nogi i dwóch miesiącach przerwy w grze. Co oznaczało praktycznie koniec rundy dla Arboledy.
Piłkarz został jednak zabrany do kliniki Herthy
Berlin. Międzynarodowe konsylium lekarskie orzekło, że Arboledę wystarczy leczyć zachowawczo. Po czterech tygodniach miał wrócić do zespołu i zagrać nawet w meczu z Wisłą
Kraków 18 października. Nie wrócił jednak do dziś, opuścił też mecze z Lechią Gdańsk i Śląskiem
Wrocław. - W Bytomiu też nie wystąpi - mówi trener Lecha Jacek Zieliński. - Badanie USG wykazało, że leczenie zachowawcze nie dało rezultatu. Czekam na decyzje lekarzy, co zrobić z tym fantem. "Maniemu" grozi operacja, to jedna z możliwości. Wiem, że ma się odbyć jeszcze konsultacja z jednym z lekarzy.
Czy to oznacza, że Arboleda nie zagra już w tym roku? - Tak bym nie powiedział. Z Polonią nie zagra na pewno - mówi trener Zieliński.
Kolumbijczyk był dotychczas uważany za piłkarza niezniszczalnego. Nie opuścił żadnego meczu ligowego Lecha w poprzednim sezonie. Był przeciwieństwem Rengifo - grał nawet wtedy, gdy nie był do końca zdrowy.
Jakby Lech miał mało problemów kadrowych, kontuzję zgłosił jeszcze Stilić. Po meczu ze Śląskiem ma krwiaka na nodze. - Na sto procent nie zagra w Bytomiu - mówi Zieliński. Potem, zgodnie z przepisami, Stilić będzie musiał polecieć do Bośni na zgrupowanie reprezentacji, do której został powołany przed meczami barażowymi z Portugalią. Zieliński: - Lekarz go obejrzy i oceni. Moim zdaniem Semir wróci po dwóch-trzech dniach, bo krwiak jest zbyt rozległy, żeby zawodnik mógł grać. No chyba że mają tam jakieś ręce, które leczą.