- Chodzi mi po głowie, by jeszcze na boisko wrócić. Chciałem, aby stało się to w Lechu, ale okazało się to niemożliwe - mówi były kapitan.
Lech już jakiś czas temu sformułował swe stanowisko w sprawie Piotra Reissa, któremu prokuratura postawiła zarzuty korupcyjne dotyczące meczu Lecha z Górnikiem Polkowice w 2004 r. - Piotr musi rozwiązać sprawę z wymiarem sprawiedliwości. Dopiero jeśli to się stanie, możemy dalej współpracować. Wówczas będzie pożegnalny mecz, wszystko co trzeba. Dopóki są zarzuty, nie wchodzi to w grę - mówił prezes Lecha Andrzej Kadziński.
Reiss natomiast uważa, że jest niewinny. - Zdaniem moich adwokatów, w przypadku czynów, które mi się zarzuca, nie ma mowy o korupcji. Będę się bronił, ale nie wiem, jak długo to potrwa - mówi. Złożył odwołanie w sprawie zwrotu części wpłaconej kaucji i sąd się na to zgodził.
Na poniedziałkowej kolacji Piotr Reiss przedstawił władzom klubu swoje pomysły na przyszłość. - Zrobiłem to już zresztą raz wcześniej, a moje pomysły zostały wykorzystane przy zatrudnieniu Andrzeja Juskowiaka - uważa. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o
pracę z młodymi napastnikami "Kolejorza". Reiss marzył też o tym, aby Lech odwiesił go w prawach zawodnika i pozwolił wystąpić choć w jednym, może pożegnalnym meczu. Sam piłkarz określa to tak: - Zależało mi na tym, abym mógł latem normalnie trenować jak inni w okresie przygotowawczym. Wtedy trener Zieliński po tym okresie podjąłby decyzję, czy mogę wystąpić, czy nie.
Dopóki jednak na piłkarzu
ciążą prokuratorskie zarzuty, klub taką możliwość odrzuca. I takie stanowisko zostało przekazane Reissowi podczas kolacji. Kontrakt Reissa kończy się w czerwcu i 1 lipca piłkarz odchodzi z klubu. Dokąd? - Nie wiem, ale wcale nie deklarowałbym dzisiaj, że na pewno już nigdy nie będę w Lechu. Kto wie, co przyniesie przyszłość - mówi.
Reiss do tej pory nie dostał medalu za trzecie miejsce Lecha w minionym sezonie. Zagrał w nim w 15 meczach i strzelił 1 gola.