Sport.pl

Smuda musiał odejść, bo myślał inaczej

not. Radosław Nawrot
07.06.2009 , aktualizacja: 08.06.2009 09:24
A A A Drukuj
Franciszek Smuda Fot. Tomasz Kaminski / AG Franciszek Smuda
- Zgadzam się z trenerem Smudą, że Lech miał zbyt krótką ławkę rezerwowych. Jednak zasadniczo różnimy się co do oceny, dlaczego była ona krótka -szef Lecha i zdradza, że w 2008 r. przychód Lecha wyniósł 50 mln zł
Ekstraklasa.tv: Smuda żegna się z piłkarzami Lecha »

Jacek Rutkowski, szef rady nadzorczej Lecha, wypowiedział się dla oficjalnej telewizji klubu, w LechTV. Podał przyczyny rozstania z trenerem Franciszkiem Smudą. Zaprzeczył, jakoby brak tytułu dla Lecha miał jakiś związek ze zmianą trenera. - Tę decyzję podjęliśmy z prezesem Kadzińskim po długich dyskusjach już na przełomie kwietnia i maja. Postanowiliśmy się rozstać, niezależnie od tego, czy będziemy mieli mistrzostwo czy nie. Doszliśmy bowiem do wniosku, że mimo sukcesów i dobrych meczów, jakie miały miejsce przez te ostatnie trzy lata, mamy jednak [ze Smudą] różne spojrzenia na klub i jego strategię. A w każdym klubie powinno być tak, że trener ma mniej więcej te same poglądy jak kierownictwo.

Rutkowski powiedział, że zgadza się z poglądem Smudy, iż Lech miał w zakończonym sezonie zbyt krótką ławkę rezerwowych, jednakże zupełnie inaczej ocenia przyczyny takiego stanu. - W ostatnich trzech latach trener Smuda nie dał szansy nikomu z Młodej Ekstraklasy. Tymczasem gdy spojrzymy np. na Legię, zobaczymy tam Rybusa, Borysiuka, Majkowskiego, Paluchowskiego i innych młodych. W Wiśle zobaczymy Patryka Małeckiego. Dlatego myślę, że ta krótka ławka była na życzenie trenera Smudy. Po to angażujemy Golika, żeby dać trenerowi możliwość zastąpienia Murawskiego czy innego piłkarza. Golik nie wziął się znikąd, obserwowaliśmy go pięciokrotnie. Tymczasem Gordan nie dostał żadnej szansy i to trener Zieliński będzie nam musiał udzielić teraz odpowiedzi na pytanie, czy pomyliliśmy się co do tego piłkarza, czy nie.

- Gdyby nie zdobyty Puchar Polski, to trzeba byłoby powiedzieć, że był to sezon nieudany, mimo dobrego startu w Pucharze UEFA. A to dlatego, że mistrzostwo Polski było w zasięgu ręki. Z jakichś niewiadomych przyczyn zespół w marcu zaczął grać słabo. Nie zrobiliśmy jeszcze analizy tego stanu, ona dopiero powstaje. Lech miał jednak tak silną drużynę, że powinien zdobyć mistrzostwo Polski. Kto wie, czy nie najsilniejszą. Dlatego sezon kończymy z tak wielkim rozczarowaniem - mówił Rutkowski. O drużynie Udinese, z którą poległ Lech w Pucharze UEFA powiedział, że była zespołem przeciętnym i absolutnie w zasięgu "Kolejorza". Wystarczyło - zdaniem Rutkowskiego - kontynuować grę z pierwszej połowy meczu w Udine.

Prezes czuje niedosyt związany z trzema latami pracy w Lechu, bo był przekonany, że w tym czasie Lecha sięgnie po tytuł. - To zmusza nas do przeprowadzenia głębszych analiz. Musimy się zastanowić, jakie popełniliśmy błędy. Wszyscy, nie tylko trener Smuda - przyznał.

Rutkowski podał, że Lech miał w 2008 r. przychód w wysokości 50 mln zł, z czego 4 mln zł to wpływy z hotelu we Wronkach, którego chce się pozbyć. Wydatki te pochłaniają ponad 20 mln zł. - Wydajemy tyle, ile zarabiamy. Na całym świecie budżet przeznaczony na wynagrodzenia piłkarzy i trenerów to 45-50 proc. - mówi prezes. - Piłka to nie jest kupowanie i sprzedawanie piłkarzy. My nie chcemy tego robić, bo mamy silny zespół, ale nie wykluczam, że być może jednego z zawodników sprzedamy. To będzie zależało od tego, kogo chcemy kupić. O wyprzedaży, czy nawet odejściu dwóch czy trzech graczy nie ma mowy. Tak jak o odejściu Lewandowskiego.

O odsprzedaży udziałów Maciejowi Wandzelowi mówił: - Nie ma decyzji w tej sprawie. Informacje o tym wzięły się pewnie stąd, że siedzieliśmy koło siebie na Pucharze Polski. Znamy się od dawna i oglądaliśmy mecz razem. Gdyby pan Wandzel decydował się wejść w jakimś układzie do Lecha, byłaby to bardzo ciekawa inicjatywa, bo zarządzanie Lechem jako firmą by na tym zyskało. To świetny menedżer.

Dodał, że nie obawia się, by kryzys gospodarczy wpłynął na kluby polskie. Jego zdaniem dotknie on raczej duże ligi Europy. W Polsce bowiem czołowe budżety klubów to tylko 10-12 mln euro. Dodatkowo Poznań jest w dobrej sytuacji, bo będą tu rozgrywane Mistrzostwa Europy w 2012 r. - Te dwa tygodnie, podczas których odbędą się mistrzostwa, nie są najważniejsze. Ważniejsze jest to, co dzieje się przedtem. Powstaje bardzo dobra atmosfera biznesowa. Gdybyśmy obecne kontrakty ze sponsorami mieli zawierać w 2011 r., byłyby one z pewnością dużo wyższe. Dziś są to pieniądze dla nas ważne, ale nie aż tak duże. Stąd wniosek, że przychody Lecha będą rosły - tłumaczył właściciel Lecha.

W poniedziałek prezes Rutkowski zje kolację z Piotrem Reissem. - Piotr Reiss ma problem z wymiarem sprawiedliwości i dopóki go nie rozwiąże, nie możemy nic więcej zrobić. Reiss będzie zawsze mile widziany na Bułgarskiej, bo nie sposób zapomnieć jego osiągnięć i zaszczytów - mówił.



Podziel się